Posty

Wyświetlam posty z etykietą interpretacja

Szkic anatomiczny

Obraz
Kryształowa energia, 100x80 (cm) Mariola znów kłania się swoim mistrzom. W tym wypadku rolę mistrza odegrał Zdzisław Beksiński, a główną inspirację stanowiły detale jego obrazów. Pajęcze sieci, plątaniny i zmarszczki widoczne na drugich i trzecich planach. Jednak tutaj, w odróżnieniu od prac Beksińskiego, widzimy abstrakcyjną makabreskę, zamiast surrealistycznego horroru.  Niepokój nie jest wyrażony wprost, odczucia są wyabstrahowane z pozamalarskiej rzeczywistości. Tym, co istotne są kształty i kolory, przywołujące skojarzenia z włóknami mięsa, zawiesiną krwi w wodzie, całą somatyczną mechaniką ludzkiego ciała, czy anatomicznymi szkicami. Formy, nawiązujące do cielesności zostały połączone ze strachem, który nie ma kształtu.  O ile bowiem ciała bywają piękne i zgrabne, o tyle wszystko, co wewnątrz, pod skórą - zawsze przeraża. Każdy rzut oka w te zakamarki jest wkraczaniem w sferę pewnego tabu. Na obszar dostępny wyłącznie dla rzeźników i lekarzy. Wszystko, co w...

Patchwork

Obraz
Figle wyobraźni, 35x100 Każdy, kto kiedykolwiek szył, gotował, lub w jakikolwiek sposób zajmował się prowadzeniem domu, zna nieocenioną wartość strzępków i resztek. Z tego, co zostało po krawieckich przeróbkach robi się poszewki na poduszki, patchworkowe kołderki albo skarpetki dla jamnika na jesień. Można też zmajstrować koci pałac z kartonu po drukarce, pudełek po butach i rolek toaletowych. Albo zrobić słynną pomidorową z rosołu z wczoraj :) A ze strzępków marzeń, pomysłów i przypadków - stworzyć wyjątkowy obraz. Łącząc pozornie niepasujące elementy, Lusia stworzyła całość smaczną (jak pomidorowa) i miłą dla oka (jak koci domek). Porównania nie są przypadkowe. Patchwork natychmiast przywołuje skojarzenia z domem. Z krainą rodzinnego ciepła i małych radości. A także z filozofią dawania nowego życia przedmiotom i wykorzystywania ich ponownie, zamiast wyrzucać zepsute i kupować nowe. W czasach nadprodukcji i marnotrawstwa takie podejście staje się coraz bardziej modne. I d...

Piekło? Czy tylko lato?

Obraz
Wiecie, co mnie wkurza? Skandynawskie kryminały. I ich okładki. Wszystkie te zbrodnie w kolorach szaro-czarnych, z tytułami w kontrastującej czerwieni. Nocne morderstwa i zwłoki przysypane śniegiem. Wkurzają mnie też brunatne filtry na kamerach, którymi kręcą filmy wojenne. Czyżby w 39' rzeczywistość miała jakieś gorsze barwy? A może po prostu nie wypada, żeby azalie kwitły szaloną fuksją, kiedy ojczyzna się wykrwawia? A jednak kwitły! Dlaczego nikt tego nie pokaże? Nudzi mnie banał. Lubię niejednoznaczności. I lubię prawdę. Moim ulubionym thrillerem jest "Piknik pod wiszącą skałą", bo cały dramat rozgrywa się w pełnym słońcu i w bajkowym otoczeniu australijskiej przyrody. Nie staje się przez to mniej tragiczny. Bynajmniej. Dzisiejszy obraz ma w sobie tą samą moc, złowrogiego ostrego słońca. Jest niepokojący i skomplikowany, choć Mariola użyła niemal wyłącznie ciepłych barw. Jest tak gorący, że niemal można się oparzyć. Gorący jak wnętrze atomowego wybuchu, jak piek...

Dalekie kosmosy

Obraz
Wybuchy wewnątrz nieskończonego wszechświata. Nieustanna praca materii, ruch krążących planet. Umieranie gwiazd. Kosmos fascynuje i przeraża. Zawiera w sobie wszystkie te nieprawdopodobne liczby, googolplexy, pingwiliony, miliardy. No dobra. Nie ma takiej liczby, jak pingwilion. Zmyślałam. Świetlne lata, które nie są jednostką czasu. Mnogość wszechświatów. Nieustające poszukiwania. Czy jesteśmy tu sami? Bóg-stwórca, wielkie wybuchy i opowiadania Lovecrafta. Błogosławiona nauka, teorie strun i teleskop Hubble'a. Błogosławiony umysł, który nie umie tego ogarnąć i sobie wyobrazić. Nasza cudowna nieświadomość, że żyjemy na wirującym cmentarzu.  Nocne niebo, które zachwyca i przytłacza. Spadające gwiazdy, na które czekamy. Zachwycające fotografie odległych mgławic. Zerowa grawitacja. Układy zodiaku. Zorze polarne i latające statki.  O tym jest ten obraz. O dalekich kosmosach. O ciekawości odkrywania. I o tym, że człowiek jest bardzo mały i prawdopodobnie zupełnie sam....

Szmaragdowo - miętowy

Obraz
To przepiękny obraz. Przypomina mi klocek lego, mydelniczkę i kostkę toaletową.  Czy to źle? Wręcz przeciwnie. Kojarzy mi się z domem, bezpieczeństwem i czystością. Widzę z nim polot i dowcip.  Ludzie zbyt często, obcując ze sztuką, czują się zobowiązani do wyrafinowania, powagi, intelektualnych porywów i wystudiowanych dialogów. Nie wypada powiedzieć po prostu, że coś "jest super i się podoba". Warto się przy tym powołać na teorię estetyki, na nową falę starego nurtu i długie, wielosylabowe słowa. Żeby nie wyjść na głupków, albo coś komuś udowodnić.  W sumie to dobrze, bo teorie estetyki są ciekawe, warto wiedzieć co znaczą długie wyrazy i rozumieć, co się ogląda (a edukacja kulturalna praktycznie nie istnieje w szkołach). Tylko mam wrażenie, że nurzanie się w pretensjonalnych wywodach odbiera nam trochę tej dziecięcej radości z obcowania ze sztuką. Ja lubię wziąć faceta do Tate Modern i śmiać się z instalacji, z tego, że kupa na płótnie i mieć w nosie, że p...

Kurz i pajęczyny

Obraz
Wspominałam już o tym, że lubię obrazy z wyraźną fakturą. Wspominałam również, że na obrazie, zwłaszcza abstrakcyjnym, można sobie widzieć, co się chce. Albo nawet nic nie widzieć, a i tak będzie dobrze. Tutaj jest kurz. Przynajmniej moim zdaniem. Grube warstwy kudłatych kotów z kurzu. Pobebłanych i pozlepianych pajęczynami. Widzę też strukturę pleśni, taką mechatą, jak na zbyt długo otwartym jogurcie. I miał węglowy. Generalnie klimat wilgotnej, dawno nie otwieranej piwnicy... I podoba mi się! Choć nie mam pojęcia dlaczego :) Widzę też muzykę. Drgania i rozchodzące się kręgi, jak w doświadczeniu z figurami Chladniego . Jeśli nie znacie eksperymentu z  re zonan sem i metalową płytką obejrzyjcie  go  TUTAJ .  Koniecznie! Wielka szkoda, że nie tak wyglądają lekcje fizyki w szkołach .  Chyba nie do końca jeszcze wiadomo, jak działa w naszych mózgach recepcja i kojarzenie różnych wzrokowych bodźców. Ani dlaczego coś się podoba.  Dl...
Obraz
Uwielbiam obrazy tego typu. Uwielbiam szarości. Jak to się dzieje, że czerń i biel są w stanie wyrazić więcej niż nawet najlepiej skomponowane soczyste kolory? Nie rozumiem tego, ale nie muszę. Ważne, że widzę coś, co mi się podoba w głębszym znaczeniu tego sformułowania. Fascynujące jest to, że każdy może widzieć inną rzeczywistość w obrazie. Co ja tutaj widzę? Je ne sais pas. Może rozciągłość wydarzeń. Ich lejącą strukturę. Są takie zdarzenia, które nie są konkretnym punkte m w przestrzeni; leją się dniami i rozciągają nie dając nam spać ani funkcjonować. I to chyba nasuwa mi na myśl ten obraz. Mimo wszystko, mimo moich odczuć nawet takie zdarzenia są potrzebne. Wszystko na świecie po coś istnieje, nieprawdaż?  :-) Sorry for my english at first. I want to write posts in english, but you know it isn't very well :-D So, I love paintings like this. I love grey colors. How it is possible that black and white can show more than very intensive good composed col...

Fantasmagorie

Obraz
Marze­nie sen­ne po­jawia się tyl­ko ja­ko na­wiąza­nie do tych spraw, które dos­tar­czyły nam po­kar­mu myślowego w ciągu dnia.  - Zygmunt Freud

Duch lasu

Obraz
Niektóre obrazy mają za zadanie wyłącznie dekorować wnętrza, cieszyć oko i wnosić pozytywną energię do naszych mieszkań. Inne powstają, jako płaszczyzna duchowej komunikacji pomiędzy artystą a odbiorcą. Eteryczne prace Lusi są odzwierciedleniem jej wrażliwości. Zapisem wspomnień, codziennych impresji, zachwytów i podskórnych przeczuć. Na obrazie "Duch lasu" - cała seria subtelności. Rozbielone rudości i złamane biele. Gałęzie, błyskawice, żyłki w oku. Scena z marzenia sennego. Portret dziewczynki wpisany w leśną scenerię; czyste, rozproszone światło, anielskość. Symbole i sensy, które nie dla wszystkich są jasne i dostępne. Nie chodzi jednak o to, by wszystkim wszystko powiedzieć. Rozumienie treści dzieła zależy od wrażliwości, wiedzy, doświadczenia... Na różnych etapach jesteśmy zdolni odczytywać różne znaczenia.  Ja np. mam taką ulubioną Lusiową abstrakcję. Tę pod tekstem. Widzę w niej śledzie. I złoto-srebrne promienie na łuskach ławicy. Bardzo to piękne. Mamy wię...

Sercem, czy rozumem?

Obraz
Jak odbierać sztukę? Stawiać na intelektualną analizę i badanie kontekstu, czy na prostą, zmysłową impresję: "podoba mi się, bo tak!"?  No właśnie nie wiadomo. Każdy natknął się w życiu na jakiegoś wyjątkowego bohomaza. Takie przebrzydłe paskudztwo, w zawrotnej cenie, opisane, jako "inkoherentne, transcendentne i stworzone przez wybitnego przedstawiciela transgresji". Niestety ani akademicki języki, ani rekordowa cena, nie zmieniły naszego odbioru rzeczonego bohomaza. Mogły nas nawet zirytować. Wszak, to obraz - artefakt, powinien mówić za siebie; nie jego cena, lub wynurzenia przeintelektualizowanego krytyka. Prawda? A może jednak nieprawda?  Może właśnie warto zaufać ludziom i instytucjom, które się "znają". Bo badają sztukę od lat i wiedzą, co dobre. Mają teoretyczne przygotowanie, którego nam często brakuje. I wskazują, na co warto zwrócić uwagę. W końcu, coraz częściej nie dzieło jest ważne, ale kontekst; Kiedy i dlaczego powstało? Jak kor...

O czym jest ten obraz?

Obraz
Są dzieła, które mają w sobie energię, intensywność i swoistą moc wyrazu. Spróbujmy "wgryźć się" w temat i przyjrzeć jednemu z nich nieco bardziej wnikliwie. Czerwone kwiaty Marioli Świgulskiej trudno jednoznacznie zaklasyfikować - przedstawiające, czy jednak abstrakcyjne? Czy to jeszcze kwiat, czy już miniaturowy, surrealistyczny kosmos? Kompozycja zamknięta czy otwarta? Wnikliwa analiza dzieła sztuki zawsze stanowi wyzwanie. Zwłaszcza, w przypadku sztuki współczesnej - analizowanej zgodnie ze współczesnymi kanonami - przez pryzmat formy, treści, kontekstu, w odniesieniu do rozmaitych teorii dzieła sztuki...   Czasem wystarczy jednak uważnie się przyjrzeć i wsłuchać w reakcje swojego ciała. Spróbować zrozumieć - nie tylko autora, ale też siebie, za sprawą obrazu.   Mariola Świgulska rzadko bowiem posługuję się skomplikowaną symboliką - znacznie częściej sięga do tej uniwersalnej, której interpretacja wynika wprost z naszej biologii. Czerwony - soczysty, inten...