Posty

Wyświetlam posty z etykietą Afryka

Jedno oko na Maroko (4)

Obraz
Zaledwie 160 km na południe od Agadiru, znajduje się według mnie prawdziwa przyrodnicza perła Maroka - Legzira. Legzira, która od niedawna szczyciła się dwoma ogromnymi monumentalnymi łukami z czerwonego piaskowca, które są obmywane oceanicznymi przybojami dzielącymi plażę na pomniejsze części, dostępnymi dla spacerowiczów tylko podczas odpływów. Niestety kilka miesięcy temu, pod wpływem erozji jeden z łuków runął - pozostawiając po sobie kupę gruzowiska. Dużo czytałam na blogach podróżniczych o tej plaży, więc tak jak z miastem Fez - chciałam sprawdzić czy naprawdę jest tak zapierająca dech w piersiach! Jedynym sposobem by się tam dostać było użycie autostopu.  Nie było z tym drugim żadnego problemu, tak jak w przypadku podróży do Agadiru - zatrzymał się kierowca tira jadącego do samego miasta, tak z Agadiru to była kwestia czasu kiedy dotrę na miejsce.  Sam Agadir - jest przereklamowany, bardzo dużo turystów, samo miasto nie zachwyca, bo chce być za wszelką cenę europe...

Jedno oko na Maroko (3)

Obraz
Symfonia barw, olej i akryl, płótno, 90x160 (cm) Nadszedł czas na miasto królewskie - Fez. Do końca nie byłam pewna czy się spotkam z moim hostem na dworcu czy to będzie dla mnie chrzest i sama będę musiała sobie poradzić i dojechać pod wskazany adres. Jednak jakie było moje zaskoczenie, kiedy wychodząc z dworca zobaczyłam wielki transparent z moim imieniem, który trzymała grupka chłopaków w moim wieku. Z jednej strony ucieszyłam się, że nie muszę szukać po nocy jakiegoś autobusu czy taksówki, ale z drugiej strony byłam lekko przerażona.  Przywitali się ze mną, pomogli wziąć moje rzeczy i wsiedliśmy do auta jednego z nich. Chłopcy okazali się bardzo serdeczni, pytali się o moją rodzinę, o wszystko. Byłam bardzo mile zaskoczona. Niedaleko domku Mohsina (mojego hosta) była kawiarenka, poszliśmy tam na herbatkę. Tematy rozmów były przeróżne.  Uczuciowe zawirowania, akryl, płótno, 120x80 (cm), 2016 W momencie gdy mój host dostał SMSa od swojej Mamy, że jego ...

Jedno oko na Marko (2)

Obraz
Tajemnicza, link do pracy znajdziecie  tutaj Kolejnym miastem, które odwiedziłam była Casablanca. Każdy chyba już wie, że film Casablanca ma tyle wspólnego z Marokiem, co nic. Pewnego dnia w Rabacie stwierdziłam, że spróbuje pojechać do Casa autostopem. Chłopaki wytłumaczyli mi którym autobusem można dojechać na wyjazdówkę, miły Pan z autobusu widząc karton z napisem „Casablanca” i wiedząc, że to już teraz trzeba wysiadać nie umiejąc powiedzieć po angielsku tego, krzyknął tylko „CASABLANCA” i wysiadłam. Długo czekać nie musiałam, bo od razu zatrzymała się dziewczyna jadąca do mojego miejsca przeznaczenia. Po dowiedzeniu się skąd jestem, czemu Maroko i kim w ogóle jestem, zostałam zaproszona przez Nią na obiad do jej domu. Jeśli chodzi o samo miasto. To było moje największe rozczarowanie. Ojej. Po obiedzie w domu Sary i jej rodziny poszłam odkrywać miasto. Największe miasto w Maroko, gdzie ekskluzywne domy łączą się ze slumsami. Od razu wiedziałam, że to nie jest bezpi...

Jedno oko na Maroko (1)

Obraz
Kiedy z początkiem listopada w moim sercu zapanował chłód i oziębłość w kontaktach z innymi ludźmi, a w głośnikach zamiast przaśnych, wesołych pioseneczek nastały smutne, mroczne teksty Joni Mitchell – jedyne co poprawia mi nastrój i jest niczym światełkiem nadziei, że za trzy miesiące znowu słońce zaświeci a ja zrzucę kurtkę zimową – są wspomnienia z podróży do Maroka. Chciałabym raz jeszcze mieć jedyny problem, jakim jest waga plecaka… Moja historia zaczyna się pod koniec stycznia ubiegłego roku, kiedy rozpoczęła się moja pierwsza samotna podróż do Afryki, do Maroka. Największym katalizatorem, który spowodował taką a nie inną decyzję była książka „Dom w Fezie”, opowiadająca o dwójce Australijczyków,  którzy zakochali się w malowniczych, krętych uliczkach tytułowego miasta i zdecydowali się rzucić wszystko i kupić ów dom.  Postanowiłam sprawdzić czy Fez ale również inne miasta są faktycznie tak urokliwymi, że można rzucić wszystko i zacząć swoje życie na nowo ty...