Posty

Wyświetlam posty z etykietą river

Złocista metropolia

Obraz
Złote iluminacje przenikają miejski nieboskłon tworząc niepowtarzalne odbicia ciepłego słońca okalające swój krajobraz. Powolnie snująca się woda chłonie złocisty pejzaż oddając jego wyjątkowy urok. Wciąż trwające, energiczne mieszczańskie życie skąpane w słońcu napawa optymistycznymi wibracjami, uspokaja wnętrze duszy i dotyka najwrażliwszych otchłani ludzkich uczuć. Obraz staje się oazą spokoju i dobrotliwości w niekiedy pośpiesznej i przytłaczającej rzeczywistości. Artystka wykorzystując technikę własną i dodając szlagmetal, oddała swoje wyobrażenie o tym jak wyglądać powinno życie w mieście - kojarzące się z niepokojem, dla niej zamienia się w doświadczenie pełne złocistej czułości. Praca posiada estetycznie zamalowane boki, dzięki czemu nie wymaga oprawy. Sygnowany jest w dolnym, prawym rogu. Będzie doskonałym prezentem dla wielbicieli sztuki nietuzionkowej, czerpiącej z wielu dziedzin artystycznych. Dopełni każde wnętrze - zarówno nowoczesne, jak i bardziej klasyczne.

Złota ulica

Obraz
Ulica usłana złotem budynków architektonicznych stojących nad rzeką. Budynki odbijają się w wodzie tworząc atmosferę relaksu i spokoju. Drzewa usytuowane w oddali na złotym niebie przywodzą na myśl późną jesień. Obraz wprawia widza w ciepły, nieco melancholijny, małomiasteczkowy nastrój, gdzie życie toczy się powoli, z uwagą i wsród szczęścia oraz podziwu dla piękna natury i ludzkich dokonań jakimi są architektura i wzniesienie miasta. Obraz posiada zamalowane boki. Jest sygnowany w prawym dolnym rogu. Praca  świetnie prezentowałaby się w salonie, przedpokoju bądź gabinecie. Obraz może stać się miłym prezentem dla miłośników architektury, czy małomiasteczkowego piękna.

Jedno oko na Maroko (1)

Obraz
Kiedy z początkiem listopada w moim sercu zapanował chłód i oziębłość w kontaktach z innymi ludźmi, a w głośnikach zamiast przaśnych, wesołych pioseneczek nastały smutne, mroczne teksty Joni Mitchell – jedyne co poprawia mi nastrój i jest niczym światełkiem nadziei, że za trzy miesiące znowu słońce zaświeci a ja zrzucę kurtkę zimową – są wspomnienia z podróży do Maroka. Chciałabym raz jeszcze mieć jedyny problem, jakim jest waga plecaka… Moja historia zaczyna się pod koniec stycznia ubiegłego roku, kiedy rozpoczęła się moja pierwsza samotna podróż do Afryki, do Maroka. Największym katalizatorem, który spowodował taką a nie inną decyzję była książka „Dom w Fezie”, opowiadająca o dwójce Australijczyków,  którzy zakochali się w malowniczych, krętych uliczkach tytułowego miasta i zdecydowali się rzucić wszystko i kupić ów dom.  Postanowiłam sprawdzić czy Fez ale również inne miasta są faktycznie tak urokliwymi, że można rzucić wszystko i zacząć swoje życie na nowo ty...