środa, 13 lipca 2016

Szkic anatomiczny


Mariola znów kłania się swoim mistrzom. W tym wypadku rolę mistrza odegrał Zdzisław Beksiński, a główną inspirację stanowiły detale jego obrazów. Pajęcze sieci, plątaniny i zmarszczki widoczne na drugich i trzecich planach.
Jednak tutaj, w odróżnieniu od prac Beksińskiego, widzimy abstrakcyjną makabreskę, zamiast surrealistycznego horroru. 
Niepokój nie jest wyrażony wprost, odczucia są wyabstrahowane z pozamalarskiej rzeczywistości. Tym, co istotne są kształty i kolory, przywołujące skojarzenia z włóknami mięsa, zawiesiną krwi w wodzie, całą somatyczną mechaniką ludzkiego ciała, czy anatomicznymi szkicami. Formy, nawiązujące do cielesności zostały połączone ze strachem, który nie ma kształtu. 
O ile bowiem ciała bywają piękne i zgrabne, o tyle wszystko, co wewnątrz, pod skórą - zawsze przeraża. Każdy rzut oka w te zakamarki jest wkraczaniem w sferę pewnego tabu. Na obszar dostępny wyłącznie dla rzeźników i lekarzy. Wszystko, co w środku płynie, pieni się i bulgocze, napełnia nas odrazą, jest odległe i obce. 
A przecież kryje się tam świat niezwykłych zmysłowych doznań, śliskości, lepkości i ciepła, niewiarygodnych struktur i konsystencji. Esencja życia i tajemnica śmierci. Pobudzająca jędrność gładkich tkanek, soczystość ukrwionych mięśni. Barokowy przepych rudych draperii. I skrzepy, ciemne jak ziemia, jak diable nasienie, pieczone pestki i nieskończony wszechświat...

Emilia Dadan

Prześlij komentarz