niedziela, 9 września 2018

Nurkowanie z kamieniami...czyli o poławiaczach gąbek - Grecja cz. II

  Historii wyspy udało mi się posłuchać w polskim języku , ponieważ przewodnik okazał się być polakiem, a właściwie to miłą i ładną panią przewodnik dzięki , której mogłam odbyć podróż po wyspie busikiem i podziwiać przepiękne widoki z górskich perspektyw. Tam właśnie zerwałam parę gałązek aromatycznego mojego ulubionego zioła- oregano bez którego moje zupy , które ostatnio są moim przysmakiem tracą sens. Nie przejęłam się chyba do tej pory lub za bardzo nie rozumiałam desperacji mieszkańców tej wyspy- zwanej wyspą poławiaczy gąbek. Ja zanurzam się na głębokość pół metra "nurkując"a raczej zamaczając twarz i zaraz natychmiast wynurzam się czując się bezpiecznie na powierzchni.tafli morza..... a oni "desperaci" -nurkowali  z przywiązanymi kamieniami na głębokość 80 metrów z nożem, musieli odciąć gąbkę i odciąć kamień i wracali ze zdobyczą na powierzchnie - o ile wszystko poszło dobrze. Niestety niektórzy nie wypływali pozostawiając owdowiałe kobiety i osierocone dzieci.. A ja narzekam czasem na moje malowanie ... że zapracowuje się "na śmierć" - jest to kiepska wymówka w porównaniu do poławiaczy gąbek ... Czy ludzi  nie są dziwni ? Czy taka gąbka a właściwie chwilowa przyjemność z jej użycia  warta była takiego poświęcenia ? Świat jest pełen takich kontrowersyjnych pytań ..
a  co z małymi dziećmi w Indiach pokaleczonych , utylizujących zużyty sprzęt. O dziwo dzieciaki chcą to robić - "czują się bohaterami"  swoich rodzin zarabiając  marne centy które często dają szansę przetrwania swoim bliskim. Można byłoby zadawać pytania ...po co ? dlaczego? że to w ogóle nie ma sensu...wojny? po co zabijanie, wyżywanie się , tortury, gwałty, molestowania.... po co obozy zagłady dla ludzi... po co maltretowanie niewinnych zwierząt ? wszystkie te "po co "są chyba po to aby ciągle uczyć się w nieskończoność czegoś co nazywa się "byciem człowiekiem "









                                      

piątek, 31 sierpnia 2018

Właśnie wracam z wycieczki statkiem z Rodos na wyspę Simi. Jest to dla mnie magiczna wyspa i mimo, że byłam na niej po raz trzeci- to wyspa ta jest świadkiem kawałka mojej radosnej i bardzo bolesnej historii o tej bolesnej jeszcze nie jestem w stanie pisać a nawet myśleć, mam taki "zakaz" w mojej głowie ....i pewnie minie jeszcze trochę czasu zanim pozwolę sobie na przypominanie bolesnych chwil. Dziś mój wypełniony po brzegi plecak pachnie oregano ze słonecznej przeurokliwej wyspy i moja głowa wypełniona jest pięknem mimo, że porannne wstawanie spowodowało absolutną nieprzytomność w moim umyśle i ciele- orzeźwiająca kąpiel zawsze na tej samej malutkiej plaży z zachwycającymi widokami -"obudziła" mój niedospany , wymęczony długotrwałą bezsennością mózg. Doceniam tą plażę wydartą morzu i skałom , bo w zeszłym roku widziałam jak ciężko pracowali młodzi grecy usypując łagodne  zejście do morza.Taczka po taczce wysypywali kamienie, aby turyści mogli zaznawać uroku plażowania i ożywczych kąpieli, oraz oczywiście okazji żeby zasilali portfele mieszkańców wyspy delektując się jedzeniem urokliwych tawernach. Kocham Grecję i nie wyobrażam sobie, że któregoś roku nie odwiedzę jakiejś ulubionej wyspy na której pozostał fragment mojej historii czy zupełnie nowej jeszcze nie znanej mi a już jednej z ukochanych. Tym razem zupełnie przez przypadek okazało się że mogę posłuchać historii wyspy .....ale o tym kolejnym poście ....








                                                    


piątek, 27 lipca 2018


Letni deszcz pośród obrazów

Szaleństwo zakupów wyprzedażowych jak zwykle mnie pochłania. Tym razem zafascynował mnie designerski płaszcz przeciwdeszczowy z reserved w zestawie z przezroczystą parasolką . Właśnie dzięki wspaniałym wyprzedażom miałam wspaniały , zabawny wieczór w moim pięknym ogrodzie otoczona pięknymi obrazami w szafirowej kolorystyce .Po raz kolejny sprawdziła się stara zasada, że nic tak nie poprawia kobiecie humoru jak zakupy .



























                                                            
                                    
Abstrakcje-wariacje z przezroczystą tkaniną

Letnie popołudnie w moim ogrodzie przeważnie jest pełne uroku i magii.Kolorowe abstrakcje jak kwiaty dodały urody mojemu "miejscu na ziemi". Artystka jak tylko może poprzebierać się w kreacje "królewny" - to nawet spódnica wyczarowana ze stretchu po pakowaniu obrazów daje poczucie szczęścia , wytworności i dziewczęcej mimo wieku fantazji.