Artystki martwią się bardziej
"Każdemu nie dogodzisz"- to darmowa mądrość życiowa, którą jesteśmy częstowani w przeróżnych sytuacjach. A jednak mimo to, wciąż bardzo się staramy zadowolić wszystkich wokół. I zdecydowanie za bardzo się przejmujemy, kiedy to się nie uda (a nigdy się nie udaje). Jesteśmy nawet gotowe poświecić swoją tożsamość, byleby spełnić cudze oczekiwania. A później jesteśmy jeszcze bardziej sfrustrowane, bo wciąż ktoś pozostaje niezadowolony. Kogo mam na myśli mówiąc my? Kobiety. I artystów. (A bycie kobietą-artystką to już totalne combo i wyżyny przejmowania-się-za-bardzo). W tym miejscu powinien się pojawić cały pscyhologiczno-socjokulturowy elaborat o tym, dlaczego my szczególnie bierzemy sobie do serca cudze opinie i próbujemy zadowalać cały świat. Ale nie chcę tego tłumaczyć. Chcę to zmienić. Nie ma, naprawdę nie ma sposobu, by wszystkim się podobało to co robisz i jak wyglądasz. Wpisz w google nazwisko kogoś znanego, dla eksperymentu. Szybko trafisz na komentarze...