Liceum plastyczne? Nienajlepszy pomysł
Fot. archiwum prywatne Jedyne, co wyniosłam z liceum plastycznego to uprzedzenia do artystów. Cztery lata paranoicznej atmosfery, toksycznych relacji i problemów z kosmosu. Kiedy jest się nastolatkiem, ma się pełne prawo do bycia idiotą. Człowiek szuka tożsamości i dużo mu się wydaje. Ma ochotę być punkiem, walczyć z systemem, nosić kolorowe włosy. Albo koszulkę z głową kozła i biżuterię z kości. Albo zostać dziunią (lub dziuniem) i ubierać w to, co wydaje mu się seksowne. W plastyku można sobie pozwolić w kwestii wyglądu na nieco więcej niż w normalnej szkole. Jeśli zechcesz zrobić tatuaż na twarzy - spoko. Jednak bluzka z głębokim dekoltem może już stanowić poważny problem. "Bo niby nie oceniamy po wyglądzie, ale tak naprawdę..." Tak naprawdę - w liceum chwalącym się "klimatem tolerancji i otwartości" byłam świadkiem niewiarygodnej skali uprzedzeń, pochopnych ocen i gigantycznej fiksacji na punkcie tego, kto co ma na sobie . Seksistowskic...