Posty

Wyświetlam posty z etykietą plaża

Emily

Obraz
Fot. Vanessa Eslain W jednej prawie chwili można zachwycać się istnieniem i pięknem tej planety i prawie w tej samej chwili doświadczyć nieopisanego bólu rozpaczy... Teraz Emily jest zachwycona... Obserwuje migoczące światełka, unoszące się nad falami oceanu, rytmicznie uderzające o brzeg. Światełka są jak fatamorgana, można je widzieć jak figlarnie migają, obsypując brzeg oceanu kryształkami roztańczonego żółtego pyłu.  Emily jest szczęśliwa. Nauczyła się tego uczucia. Tam skąd przybyła nie ma takiego uczucia. Szczęście to uczucie skrajności. Żeby odczuwać szczęście Emily musiała doświadczyć nieszczęścia... I doświadczyła go, aż w nadmiarze. Teraz potrafi doceniać szczęście. Wie, że trzeba wypatrywać go wszędzie. Wie, że można nauczyć się bycia szczęśliwym a przynajmniej próbować. Wie, że trzeba próbować ciągle każdego dnia, w każdej chwili. Bo wie jak cienka granica jest między szczęściem a nieszczęściem, między światłością ziemskiego pojęcia nieba... a ciemnością...

Jedno oko na Maroko (4)

Obraz
Zaledwie 160 km na południe od Agadiru, znajduje się według mnie prawdziwa przyrodnicza perła Maroka - Legzira. Legzira, która od niedawna szczyciła się dwoma ogromnymi monumentalnymi łukami z czerwonego piaskowca, które są obmywane oceanicznymi przybojami dzielącymi plażę na pomniejsze części, dostępnymi dla spacerowiczów tylko podczas odpływów. Niestety kilka miesięcy temu, pod wpływem erozji jeden z łuków runął - pozostawiając po sobie kupę gruzowiska. Dużo czytałam na blogach podróżniczych o tej plaży, więc tak jak z miastem Fez - chciałam sprawdzić czy naprawdę jest tak zapierająca dech w piersiach! Jedynym sposobem by się tam dostać było użycie autostopu.  Nie było z tym drugim żadnego problemu, tak jak w przypadku podróży do Agadiru - zatrzymał się kierowca tira jadącego do samego miasta, tak z Agadiru to była kwestia czasu kiedy dotrę na miejsce.  Sam Agadir - jest przereklamowany, bardzo dużo turystów, samo miasto nie zachwyca, bo chce być za wszelką cenę europe...

Czasami "zdycham ze szczęścia"...

Obraz
 Moje wspomnienia z pobytu na wyspie Korfu - wiosna 2015 rok Jestem na najpiękniejszej plaży w Kassiopi na cudnej greckiej wyspie Korfu.  Byłyśmy tu parę lat wcześniej z moją ukochaną córeczką i był to bardzo trudny okres mojego i mojej córeczki życia, o czym na pewno napiszę, ale niestety nie wiem kiedy, bo jestem zupełnie nieprzewidywalna w  moich działaniach... ale... Ale... Jak zwykle nie „o tym”.  Chciałam napisać, że byłyśmy nieopodal tego cudnego miasteczka 2 tygodnie i nie przyszło nam do głowy, żeby przejść kilkadziesiąt metrów w górę uroczego portu, gdzie po chwili króciutkiego spaceru ukazałaby nam się cudna plaża, gdzie turkusowo – niebieska woda pięknie kontrastuje z owalnymi białymi kamieniami. Delikatnie przesłonięty mgłą widok na Albanię (stąd podobno jest tylko 2 km) z wysokimi surowymi górami zachwyca. Jedynym minusem tej plaży jest dość zimna woda w porównaniu do Rody, Sidari, Arillas. …. ...

Przemyślenia w podróży...

Obraz
Fot. archiwum prywatne Znajduję się na plaży na Greckiej wyspie Korfu. Takie mikroskopijne czarne maleństwo pędzi po mojej opalonej nodze. Dla tego maleństwa to jakaś góra dziwna, trochę śliska, bo posmarowana oliwką i kremem do opalania. Najłatwiej zgnieść maleństwo… ale to ja na chwilę przysiadłam w jej świecie i trochę się zasiedziałam, stwarzając przeszkodę w eksploracji dziwnego, pełnego poruszających się gór świata.  Fot. archiwum prywatne Fot. archiwum prywatne Fot. archiwum prywatne Fot. archiwum prywatne Fot. archiwum prywatne Więc delikatnie stworzyłam mikroskopijnej czarnej „robaczywce” most zrobiony z źdźbła trawy morskiej, most – transporter na bardziej stały ląd, choć czy jest coś stałego na tej przedziwnej planecie? Jestem tu wydaje się bardzo długo i ciągle poszukuję… czego? Pewnie szczęścia. Jak to maleństwo, które przez przypadek zwiedzało nogę Guliwera. Trochę pustka w głowie. Jaki genialnie cudny maleńki śli...

Droga do utraconego "Raju"...

Obraz
Agios Stefanos - Korfu - Grecja Tak musi wyglądać Raj. Wymarzony, wyśniony. Marzenie „o Raju” przekazywane z pokolenia na pokolenie istnieje. Właściwie… to jest wszędzie i każdego dnia. Nie zawsze chcemy go zauważyć… Nie zawsze chcemy go sobie stworzyć… Jak to? Więc każdy może mieć codziennie w każdej chwili Raj. Jedyne, co powinien zrobić to go po prostu zauważyć, odczuć, nasycić się nim, pokochać, pławić się radością, którą ofiaruje? Jestem pewna, że jest to możliwe do odczucia w każdej sekundzie naszego istnienia na tej fascynującej planecie pełnej kontrastów, pełnej „Raju” wymarzonego i „Piekła” przeklętego… „do wyboru”. Agios Stefanos - Korfu - Grecja Ja jeszcze nie potrafię być tylko w „Krainie Szczęśliwości”… Niestety czasami przekraczam granicę „cudu istnienia” i eksploruję krainę „wiecznej nieszczęśliwości”. Na szczęście znam ścieżki wyprowadzające z zapętlonego labiryntu zła.  W zwierciadle czasu, 120x100 (cm) Dostać się ta...