Posty

Wyświetlam posty z etykietą malarka

Iluzja przestrzeni & Postpollock impressions

Obraz
 Iluzja przestrzeni - Symbioza geometrii, koloru, pejzażu  i splątanych, pulsujących jakby poruszających niewidzialną energię linii uwiecznionych w swoistym tańcu.  Przenikające się linie to jak aorty w ciele człowieka pulsujące zasilają istniejące i rodzące się światy. Postpollock Impressions - Jak u Pollocka wibrujące linie tworzą swój własny wszechświat elektrycznych powiązań, zobowiązań, mariaży. Niczym system nerwowy rejestrujący tysiące myśli, wib rujące linie tworzą chaotyczne układy scalone. Dzieło zainspirowane wyjątkowym action painting Pollocka, którego wyobraźnia nieodwracalnie wpłynęła na świat sztuki oraz inspiruje artystów do dnia dzisiejszego. Jego słynna sztuka, która wykonywana była niczym performance stała się ikoniczną częścią kanonu sztuki współczesnej. Obrazy dostępne na https://www.gallerystore.pl/mariola-swigulska-2

Radosne mlecze - obrazy w ogrodzie / joyful dandelions- paintings in the garden

Obraz
Radosne żółte mlecze jak inwazja małych wesołych słoneczek - rozświetliły nam ogród na Drwęckiej Joyful yellow dandelions like the invasion of small happy suns - the garden on Drwęcka lit up for us
Obraz
            Czarno - białe obrazy w ogrodzie  Moje ulubione przezroczystości ,tym razem w kolorze czerni zagościły w super mariażu z czarno-białymi obrazami w ogrodzie na Drwęckiej.Uwielbiam przezroczyste ubrania, dodają poezji każdej stylizacji a długie romantyczne spódnice każdej kobiecie małej czy dorosłej kojarzą się z marzeniami o byciu choć przez chwilę księżniczką czy czarodziejką .   "Zmysłowe prześwitujące koronki i tiul królowały zarówno na pokazach pret- a- porter, jaki haute couture. Pierwsze skrzypce grały w kolekcjach Dior, Elie Saab i Giambattista Valli. A najlepiej prezentują się w klasycznej czerni - zgodnie przyznali projektanci " - Harper's Bazar styczeń-luty 2018                                           ...

A może kiedyś będę malarką?

Obraz
Fot. Vanessa Eslain Miałam taką dziwną wizję. Byłam 11 - 12 letnią dziewczynką i szłam cudną aleją przepełnioną rozdygotanym światłem w złotawych kolorach zachodzącego słońca.  Nie pamiętam nazwy miejscowości, myślę, że były to jakieś kolonie, na które prawie co roku wyjeżdżałam dofinansowywane przez zakład pracy mojego ojca... I SZŁAM SOBIE TĄ BAJKOWĄ ALEJĄ... I wypełniało mnie poczucie nieskończonego piękna i wiążąca się z nim wszechogarniająca radość... I pomyślałam wtedy... Zupełnie bezpodstawnie... Bo przecież mała dziewczynka, z małej wsi, zajmująca się trojgiem młodszego rodzeństwa, królikami, które ojciec hodował i którym trzeba było "narwać" pożywienia i opiekująca się ogródkiem warzywnym latem co nie było łatwe bo podlewać było trzeba wodą ze studni i przelewać w konewkę... I nikt nie myślał o rozwijaniu w dziewczynce jakiejkolwiek pasji... I pomyślałam wypełniona uśmiechem wewnętrznym - A MOŻE KIEDYŚ BĘDĘ MALARKĄ? - tak zupełnie znikąd... Taka dziwna w...