środa, 26 kwietnia 2017

Emily






Fot. Vanessa Eslain

W jednej prawie chwili można zachwycać się istnieniem i pięknem tej planety i prawie w tej samej chwili doświadczyć nieopisanego bólu rozpaczy... Teraz Emily jest zachwycona... Obserwuje migoczące światełka, unoszące się nad falami oceanu, rytmicznie uderzające o brzeg. Światełka są jak fatamorgana, można je widzieć jak figlarnie migają, obsypując brzeg oceanu kryształkami roztańczonego żółtego pyłu.  Emily jest szczęśliwa. Nauczyła się tego uczucia. Tam skąd przybyła nie ma takiego uczucia. Szczęście to uczucie skrajności. Żeby odczuwać szczęście Emily musiała doświadczyć nieszczęścia... I doświadczyła go, aż w nadmiarze. Teraz potrafi doceniać szczęście. Wie, że trzeba wypatrywać go wszędzie. Wie, że można nauczyć się bycia szczęśliwym a przynajmniej próbować. Wie, że trzeba próbować ciągle każdego dnia, w każdej chwili. Bo wie jak cienka granica jest między szczęściem a nieszczęściem, między światłością ziemskiego pojęcia nieba... a ciemnością ziemskiego pojęcia najgłębszych czeluści piekła... 







 
Wie... Bo była... I czasami nadal bywa... Na samym dnie strasznego, niekończącego się bólu istnienia, gdzie rozpacz rozrywa każdą komórkę ziemskiego ciała na miliardy wyjących, eksplodujących z bólu atomów.... Dziś Emily przebywa w ziemskim RAJU i ani myśli o przerwaniu  tego stanu absolutnej euforii... Emily uzależniła się tak jak inni ludzie na tej planecie od przyjemności, od ekstazy, od poczucia szczęścia... I chce go ciągle... I więcej.. I coraz bardziej bolesne są chwile kiedy rozkosz istnienia zamienia się w dramat.  A kiedy "dramat" następuje, wielkie zadziwione oczy Emily wypełniają wielkie, bolesne łzy zatapiające Emily w oceanie rozpaczy.

 (Ciąg dalszy fragmentu opowiadania Marioli Świgulskiej) 

"Zawstydzona" z cyklu "Kobiety Świata", olej na płótnie

"W zwierciadle czasu", olej na płótnie

"Koguci kwiat", olej na płótnie









środa, 12 kwietnia 2017

Tego dnia Emily była trochę smutna...

Fot. Vanessa Eslain

Tego dnia Emily była trochę smutna, trochę wesoła, trochę melancholijna, jak to często bywało u kontemplującej zmiany nastroju, nigdy niedojrzałej emocjonalnie kobiety. Emily rozgląda się wokół zadziwiając się światem... W końcu... Po to przybyła na tą dziwną, pełną bólu i szczęścia planetę, zaskakująco straszną i przerażającą, i powalająco uszczęśliwiającą. Przybyła tu aby "doznawać" choć nie była świadoma, że "doznania" te mogą sprawiać tak wiele, tak niewyobrażalnego dla przybysza z krainy odwiecznej harmonii - bólu. Nie wiedziała co to znaczy ból. W jej krainie nikt nie cierpiał. Czasami tylko słyszała od podróżujących, powracających że jest taka planeta - nazywano ją planetą skrajności, gdzie "podróżujący" doświadczali skrajnych doznań.  Gdzie istoty zamieszkujące tą dziwną planetę posiadają ciało. I to ciało jest źródłem wszech doznań począwszy od zachwytu i ekstazy skończywszy na bezgranicznym, ogarniającym każdą komórkę wszech ogarniającym i wszech niekończącym się bólu... Emily nie jest pewna czy postanowiła słusznie, przybywając na tą zaskakującą planetę. Czasami bardzo, bardzo żałuje... Ale tak... Jak ciężko, a może jeszcze trudniej podjąć decyzję o powrocie. Właśnie siedzi z szeroko otwartymi, nadal ciekawymi oczami, choć słabiej widzącymi, bo Emily już trochę przebywa na tej planecie... I ciało, które dostała... Już trochę poszarzało, zużyło się. Bo na tej planecie wszystko się zużywa i zmienia stan istnienia... Dla Emily DZIWNE jest to, że wszystko się zmienia. Tam skąd przybyła wszystko jest pewne.  I te uczucia, bo TU są uczucia... I może one tak bardzo przyciągają PODRÓŻNIKÓW...

(Fragment opowiadania Marioli Świgulskiej) 



Tiulowa sukienka, biustonosz, metalowe pierścionki, buty, Dior - Harper's Bazaar

Haftowana wełniana kurtka, wełniane spodnie, ażurowa bluzka, koronkowy biustonosz, Dolce & Gabana. Złote i diamentowe pierścionki, Annoushka - Harper's Bazaar.

Tiulowa sukienka, Carolina Herrera - Harper's Bazaar.