Posty

Wyświetlam posty z etykietą analiza

Piekło? Czy tylko lato?

Obraz
Wiecie, co mnie wkurza? Skandynawskie kryminały. I ich okładki. Wszystkie te zbrodnie w kolorach szaro-czarnych, z tytułami w kontrastującej czerwieni. Nocne morderstwa i zwłoki przysypane śniegiem. Wkurzają mnie też brunatne filtry na kamerach, którymi kręcą filmy wojenne. Czyżby w 39' rzeczywistość miała jakieś gorsze barwy? A może po prostu nie wypada, żeby azalie kwitły szaloną fuksją, kiedy ojczyzna się wykrwawia? A jednak kwitły! Dlaczego nikt tego nie pokaże? Nudzi mnie banał. Lubię niejednoznaczności. I lubię prawdę. Moim ulubionym thrillerem jest "Piknik pod wiszącą skałą", bo cały dramat rozgrywa się w pełnym słońcu i w bajkowym otoczeniu australijskiej przyrody. Nie staje się przez to mniej tragiczny. Bynajmniej. Dzisiejszy obraz ma w sobie tą samą moc, złowrogiego ostrego słońca. Jest niepokojący i skomplikowany, choć Mariola użyła niemal wyłącznie ciepłych barw. Jest tak gorący, że niemal można się oparzyć. Gorący jak wnętrze atomowego wybuchu, jak piek...

Kryształy, galaktyki i kryptonit

Obraz
Lusia, zafascynowana jakimś tematem, tworzy cykle obrazów w zbliżonym stylu.  Mamy więc seryjną produkcję dmuchawców, polskich maków i egzotycznych kobiet. Są też kryształowe kosmosy.  Zacznijmy od nich. Każdy artysta wypracowuje ulubione gesty, które wchodzą mu w nawyk. Mariola lubi wprowadzać do gotowego dzieła, elementy geometryczne. Na sam koniec, przekreślić całość jakąś zdecydowaną, diagonalną linią. Najlepiej przezroczystą. Albo dodać kuleczki, banieczki i okrągłe obłoczki.  Tak właśnie narodził się cykl kosmosów. Dynamicznie przenikające się kształty, na tle abstrakcji, przypominają nieco szkiełka z kalejdoskopu. Albo oszlifowane minerały. Albo kawałki kryptonitu z filmu sci-fi, fruwające luzem po międzygwiezdnych przestrzeniach. Zawieszone w przestrzeni, przywodzą na myśl egzotyczną roślinność obcej planety. Łączą lekkość i delikatność ziemskich kwiatów, z przezroczystością i geometrią. Kryształy zawsze są bowiem przejrzyste, patrząc przez ich ...

Sercem, czy rozumem?

Obraz
Jak odbierać sztukę? Stawiać na intelektualną analizę i badanie kontekstu, czy na prostą, zmysłową impresję: "podoba mi się, bo tak!"?  No właśnie nie wiadomo. Każdy natknął się w życiu na jakiegoś wyjątkowego bohomaza. Takie przebrzydłe paskudztwo, w zawrotnej cenie, opisane, jako "inkoherentne, transcendentne i stworzone przez wybitnego przedstawiciela transgresji". Niestety ani akademicki języki, ani rekordowa cena, nie zmieniły naszego odbioru rzeczonego bohomaza. Mogły nas nawet zirytować. Wszak, to obraz - artefakt, powinien mówić za siebie; nie jego cena, lub wynurzenia przeintelektualizowanego krytyka. Prawda? A może jednak nieprawda?  Może właśnie warto zaufać ludziom i instytucjom, które się "znają". Bo badają sztukę od lat i wiedzą, co dobre. Mają teoretyczne przygotowanie, którego nam często brakuje. I wskazują, na co warto zwrócić uwagę. W końcu, coraz częściej nie dzieło jest ważne, ale kontekst; Kiedy i dlaczego powstało? Jak kor...

O czym jest ten obraz?

Obraz
Są dzieła, które mają w sobie energię, intensywność i swoistą moc wyrazu. Spróbujmy "wgryźć się" w temat i przyjrzeć jednemu z nich nieco bardziej wnikliwie. Czerwone kwiaty Marioli Świgulskiej trudno jednoznacznie zaklasyfikować - przedstawiające, czy jednak abstrakcyjne? Czy to jeszcze kwiat, czy już miniaturowy, surrealistyczny kosmos? Kompozycja zamknięta czy otwarta? Wnikliwa analiza dzieła sztuki zawsze stanowi wyzwanie. Zwłaszcza, w przypadku sztuki współczesnej - analizowanej zgodnie ze współczesnymi kanonami - przez pryzmat formy, treści, kontekstu, w odniesieniu do rozmaitych teorii dzieła sztuki...   Czasem wystarczy jednak uważnie się przyjrzeć i wsłuchać w reakcje swojego ciała. Spróbować zrozumieć - nie tylko autora, ale też siebie, za sprawą obrazu.   Mariola Świgulska rzadko bowiem posługuję się skomplikowaną symboliką - znacznie częściej sięga do tej uniwersalnej, której interpretacja wynika wprost z naszej biologii. Czerwony - soczysty, inten...