Piekło? Czy tylko lato?
Wiecie, co mnie wkurza? Skandynawskie kryminały. I ich okładki. Wszystkie te zbrodnie w kolorach szaro-czarnych, z tytułami w kontrastującej czerwieni. Nocne morderstwa i zwłoki przysypane śniegiem. Wkurzają mnie też brunatne filtry na kamerach, którymi kręcą filmy wojenne. Czyżby w 39' rzeczywistość miała jakieś gorsze barwy? A może po prostu nie wypada, żeby azalie kwitły szaloną fuksją, kiedy ojczyzna się wykrwawia? A jednak kwitły! Dlaczego nikt tego nie pokaże? Nudzi mnie banał. Lubię niejednoznaczności. I lubię prawdę. Moim ulubionym thrillerem jest "Piknik pod wiszącą skałą", bo cały dramat rozgrywa się w pełnym słońcu i w bajkowym otoczeniu australijskiej przyrody. Nie staje się przez to mniej tragiczny. Bynajmniej. Dzisiejszy obraz ma w sobie tą samą moc, złowrogiego ostrego słońca. Jest niepokojący i skomplikowany, choć Mariola użyła niemal wyłącznie ciepłych barw. Jest tak gorący, że niemal można się oparzyć. Gorący jak wnętrze atomowego wybuchu, jak piek...