czwartek, 26 maja 2016

Szmaragdowo - miętowy


To przepiękny obraz. Przypomina mi klocek lego, mydelniczkę i kostkę toaletową. 
Czy to źle? Wręcz przeciwnie. Kojarzy mi się z domem, bezpieczeństwem i czystością. Widzę z nim polot i dowcip. 
Ludzie zbyt często, obcując ze sztuką, czują się zobowiązani do wyrafinowania, powagi, intelektualnych porywów i wystudiowanych dialogów. Nie wypada powiedzieć po prostu, że coś "jest super i się podoba". Warto się przy tym powołać na teorię estetyki, na nową falę starego nurtu i długie, wielosylabowe słowa. Żeby nie wyjść na głupków, albo coś komuś udowodnić. 
W sumie to dobrze, bo teorie estetyki są ciekawe, warto wiedzieć co znaczą długie wyrazy i rozumieć, co się ogląda (a edukacja kulturalna praktycznie nie istnieje w szkołach).
Tylko mam wrażenie, że nurzanie się w pretensjonalnych wywodach odbiera nam trochę tej dziecięcej radości z obcowania ze sztuką. Ja lubię wziąć faceta do Tate Modern i śmiać się z instalacji, z tego, że kupa na płótnie i mieć w nosie, że poważne panie kustoszki mają nas za ignorantów. Studiowałam historię sztuki zbyt długo, by się tym przejmować. 
I żeby dać się wkręcać w to, że coś "powinno" lub "nie powinno" mi się podobać, zgodnie z cudzą teorią. 
Mogę tę teorię zrozumieć i uszanować, ale moja pierwsza, naturalna reakcja wrażeniowa będzie wciąż ta sama. Bardziej osobista i bardziej istotna.
Tutaj pośrodku widzę lodowe landrynki i czuję ich chłodną słodycz. Szalenie chciałabym mieć ten obraz w domu.
Naprawdę nie lubię wydumania i pretensjonalności. Za to lubię cukierki lodowe. 

Emilia Dadan
Prześlij komentarz