Posty

Wyświetlam posty z etykietą morze
Obraz
Wspomnienia z Lanzarote Słoneczne dni,cudowne poczucie wolności i zachwyt nad pięknem wulkanicznej wyspy.Lanzarote- jedyna do tej pory wyspa gdzie z każdego zakątka wyłania się duch uwielbianego tam architekta Cesara Manrique. Myślę, że to marzenie każdego architekta i ja jako architekt-  podziwiam i oczywiście zazdroszczę,oraz z ogromną radością i miłością korzystam z mądrości i talentu Cesara Manrique. To właśnie dzięki jego działaniom wyspa jako jedyna z wysp Kanaryjskich zachowała swój kameralny, prawie dziewiczy charakter. Białe, skromne, proste, niskie domki- doskonałe komponują się z otaczającym krajobrazem stanowiąc niewymuszoną symbiozę.
Obraz
Ten obraz jest dla mnie uosobieniem przeszłości, która choć zatarta bywa przez upływ czasu i wydarzenia dnia dzisiejszego, i tak potrafi wiązać naszą uwagę z emocjami i skupiać ją na wspomnieniach. Eter zjawisk przeszłych tak bardzo potrafi oddziaływać na życie obecne, że choć stało się to dawno, strzępy fal umysłu tamtej epoki absorbują nas teraz. Na obrazie widzę właśnie te fale, wdzierające się we mnie dzisiaj, w teraźniejszości próbując namieszać swoją siłą. I choć bywają piękne, mają też swoje ciemniejsze oblicza. Wszystko, co wydarzyło się kiedyś, umrze w mojej głowie. Wiem o tym. Być może za kilka lat ani moja świadomość, ani jej matka podświadomość nie będą pamiętały moich wzlotów i upadków z dzieciństwa, okresu dojrzewania, dojrzałości, czy zmierzchu życia. Ale teraz, gdy umysł poszukuje upragnionej ciszy i równowagi, mącą one moją wewnętrzną harmonię. Dlaczego? Być może sama przypisałam niektórym wydarzeniom ważność i odczuwałam je za bardzo aż do tego stopni...
Obraz
Obraz ten to dla mnie morze. Jego chaos, ale i stałość. Przedstawienie próby zharmonizowania nieopanowanego żywiołu. Mógłby on nasuwać na myśl duszę romantyka w osobie obserwatora, który zachwyca się typowo tym obrazem. Ale nie, nie dla mnie. Dla mnie to właśnie zjawisko kontrolowane. Widzę spienione, wzburzone fale.Widzę czystość. Przejrzystość. Mimo ciemniejszych fragmentów, widzę na tym obrazie odbicie dobra. Nie widzę szaleństwa żywiołu, który byłby dostrzegany w dobie ro mantyzmu. Wręcz przeciwnie. To wszystko jest usystematyzowane. To wszystko tworzy całość, konkretną i uporządkowaną. Kolory wzbudzają we mnie zaufanie. Zaufanie i odczucie piękna. Prostego piękna, które dzięki obrazowi nie jest ulotne. To przykre gdy napotykam piękno, które jest krótkotrwałe. Nie mogę go wchłonąć żadnym kawałkiem mnie. Ucieka. Odczuwam lęk. Otaczana jestem przez smutną, szarą otoczkę jaką jest rzeczywistość. Widzę zniszczenie, pustkę, obojętność. Dzięki sztuce czuję się lepiej. C...

Wspomnienia znad Bałtyku

Obraz
Jestem nad polskim uroczym, fascynującym morzem w Międzyzdrojach i jest cudnie, ale myślę, że za parę chwil może już nie być tak cudnie. Na razie siedzę w cieniu, oparta o płotek plażowej knajpki i myślę, że za parę chwilek mojego zbawiennego cienia już nie będzie i odejdę. Nie lubię leżeć na słońcu, dla mnie to męka więc na wszystkich moich licznych wczasach zawsze poszukuję cienia inaczej wysycham jak roślinka. Miewam tu różne przygody, jak to nad polskim morzem: ulewy, silny wiatr, trochę słońca przedzierającego się zza chmur... Zachorowałam w ciągu 23 dni dwa razy, bo mnie przemoczyło i przewiało. I tak kocham bieganie i spacery niekończącym się, fascynującym wybrzeżem Bałtyku. Najbardziej lubię delikatną mgłę i spokojną pogodę, uwielbiam też pokonywać fale. Wyobrażam sobie wtedy, że dostałam od Boga taką ogromną, najcudowniejszą wannę i woda wokół szaleje, bąbelkuje, powala mnie. Między kolejnymi falami usiłuję popływać, więc są to cudne zmagania. Skąd mam...

Wzburzone fale dotykają nieba

Obraz
Kiedy jestem w podróży, lubię pisać dziennik. "Zawsze podziwiam fascynujące morze, które aż pachnie falami. Niby nic na nim się nie dzieje, a jednak fala nigdy nie jest taka sama, jak poprzednia. Każda różni się choć trochę. Wszystko to jest tak piękne w swej monotonii. Tak naprawdę to dopiero dziś odkryłam, jak pięknie jest tu, na tej małej plaży. Przez całe dwa tygodnie pobytu nie zauważyłam urody tego miejsca. Wręcz byłam zawiedziona jego banalnością. Uciekałam z niej, wymyślając codziennie nowe atrakcje: wypożyczanie roweru, skuterka, itp, co dostarczało mi dużych emocji.  Przed chwilą zaczepiło mnie dwóch przystojniaków, z powodu pieska, który się do mnie przysiadł. Dałam mu olbrzymią kanapkę, którą podstępnie wykradłam ze śniadania. Ja nie jadam śniadań, czasami schodząc do restauracji tylko wykradnę kanapkę. Chyba była to najprzyjemniejsza chwilka dzisiejszego dnia dla tego przybłąkanego pieska. Wracając do plaży - ile czasami musi upłynąć czasu, aby dostrzec piękn...