Posty

Wyświetlam posty z etykietą Africa

Afrykańskie wspomnienia

Obraz
Złociste odbicia zachodzącego, afrykańskiego słońca uchwycone w momencie najpiękniejszego momentu wieczoru, kiedy odgłosy nieskończenie trwającej natury milkną, aby powrócić niedługo w blasku złotych promieni. Słońce to muska swymi niepowtarzalnymi barwami okoliczny krajobraz, otaczając swym ciepłem samotnie rosnące drzewo, które od dziesięcioleci obserwuje ten intrygujący świat i i spokojnie kołysze się na wietrze, niedotknięte upływem czasu.

Jedno oko na Maroko (3)

Obraz
Symfonia barw, olej i akryl, płótno, 90x160 (cm) Nadszedł czas na miasto królewskie - Fez. Do końca nie byłam pewna czy się spotkam z moim hostem na dworcu czy to będzie dla mnie chrzest i sama będę musiała sobie poradzić i dojechać pod wskazany adres. Jednak jakie było moje zaskoczenie, kiedy wychodząc z dworca zobaczyłam wielki transparent z moim imieniem, który trzymała grupka chłopaków w moim wieku. Z jednej strony ucieszyłam się, że nie muszę szukać po nocy jakiegoś autobusu czy taksówki, ale z drugiej strony byłam lekko przerażona.  Przywitali się ze mną, pomogli wziąć moje rzeczy i wsiedliśmy do auta jednego z nich. Chłopcy okazali się bardzo serdeczni, pytali się o moją rodzinę, o wszystko. Byłam bardzo mile zaskoczona. Niedaleko domku Mohsina (mojego hosta) była kawiarenka, poszliśmy tam na herbatkę. Tematy rozmów były przeróżne.  Uczuciowe zawirowania, akryl, płótno, 120x80 (cm), 2016 W momencie gdy mój host dostał SMSa od swojej Mamy, że jego ...

Jedno oko na Marko (2)

Obraz
Tajemnicza, link do pracy znajdziecie  tutaj Kolejnym miastem, które odwiedziłam była Casablanca. Każdy chyba już wie, że film Casablanca ma tyle wspólnego z Marokiem, co nic. Pewnego dnia w Rabacie stwierdziłam, że spróbuje pojechać do Casa autostopem. Chłopaki wytłumaczyli mi którym autobusem można dojechać na wyjazdówkę, miły Pan z autobusu widząc karton z napisem „Casablanca” i wiedząc, że to już teraz trzeba wysiadać nie umiejąc powiedzieć po angielsku tego, krzyknął tylko „CASABLANCA” i wysiadłam. Długo czekać nie musiałam, bo od razu zatrzymała się dziewczyna jadąca do mojego miejsca przeznaczenia. Po dowiedzeniu się skąd jestem, czemu Maroko i kim w ogóle jestem, zostałam zaproszona przez Nią na obiad do jej domu. Jeśli chodzi o samo miasto. To było moje największe rozczarowanie. Ojej. Po obiedzie w domu Sary i jej rodziny poszłam odkrywać miasto. Największe miasto w Maroko, gdzie ekskluzywne domy łączą się ze slumsami. Od razu wiedziałam, że to nie jest bezpi...