Posty

Wyświetlam posty z etykietą podróże

"Las Łagiewnicki"

Obraz
"Las Łagiewnicki", 180x90 (cm)  Las Łagiewnicki to często odwiedzane miejsce przez Artystkę, która mieszka od wielu lat w Łodzi. W zależności od pory roku, Las Łagiewnicki ukazuje się w wielu sceneriach i przywodzi na myśl wiele wspomnień - samotne spacery, malarski plener, czas spędzony z najbliższymi czy szybki spacer, by odetchnąć świeżym powietrzem. Natura, która znajduje się w najbliższym otoczeniu Malarki jest częstym tematem obrazów. Praca utrzymana jest w brązowej oraz białej kolorystyce, kojarzącej się głównie z późną jesienią lub wczesną zimą, gdy opadną już wszystkie liście z drzew. Do namalowania obrazu Artystka użyła głównie farb olejnych, z dodatkiem farb akrylowych. Krawędzie boczne obrazu są zamalowane, podpis artystki znajduje się w prawym dolnym rogu. Praca ze względu na swój temat może być idealnym prezentem dla miłośników przyrody czy podróżników. Obraz dostępny wyłącznie w gallerystore.pl  https://www.gallerystore.pl/technika-mieszana/mariola-swigulska/la...

O Tulipanach i nie tylko

Obraz
Tulipany, 90x250 cm Od zawsze zachwycają mnie kwiaty… i zupełnie nie ma to dla mnie znaczenia czy są to arystokratyczne róże, szlachetne, dumnie obnoszące się swą urodą, karmazynowe okazy, czy te turkusowe, którym dopomógł człowiek w uzyskaniu takiego koloru (choć nie chciałabym aby takie eksperymenty niszczyły naszą piękną planetę), czy te polne, cudnie wyrastające w najtrudniejszych warunkach, czasem z zupełnie wybetonowanej powierzchni, wydawałoby się zupełnie niestwarzających szansy przeżycia jakiejkolwiek roślince. Często tworzą tak niedoścignione urodą kobierce. Kwietne dywany olśniewają urodą najbardziej nieczułych na czar przyrody ignorantów. Czasem jadąc autostradą, która kojarzy się jedynie z koniecznością szybkiego przemieszczania się, nie spodziewamy się, że droga szybkiego ruchu może stworzyć czarodziejską, magiczną podróż wśród milionów maków polnych, dmuchawców, oleandrów i tulipanów. Sprawiają one radość podróży, zachwyt niep...

Żywioły

Obraz
Żywioły, 82,5x200,5 (cm), akryl, płótno, 2012 "Żywioły" to niezwykle dynamiczna oraz porywająca odbiorcę w świat fantazji praca. W świecie fantazji pojawiają się kształty przypominające efemeryczne budowle czy statki zbłądzone na oceanie wyobraźni. Niczym ze snów nie do końca zidentyfikowane krajobrazy kojarzące się emocjonalnie z podróżami po światach astralnych. Zwiewne kształty na krótką chwilę zachwycają podróżników sennych, rozwijając wyobraźnię, pozwalają przenieść się do tego ulotnego świata. Senne ulotne scenerie artystka przelała na płótno, by cieszyć się światem fantazji za każdym spojrzeniem na obraz.

Emily

Obraz
Fot. Vanessa Eslain W jednej prawie chwili można zachwycać się istnieniem i pięknem tej planety i prawie w tej samej chwili doświadczyć nieopisanego bólu rozpaczy... Teraz Emily jest zachwycona... Obserwuje migoczące światełka, unoszące się nad falami oceanu, rytmicznie uderzające o brzeg. Światełka są jak fatamorgana, można je widzieć jak figlarnie migają, obsypując brzeg oceanu kryształkami roztańczonego żółtego pyłu.  Emily jest szczęśliwa. Nauczyła się tego uczucia. Tam skąd przybyła nie ma takiego uczucia. Szczęście to uczucie skrajności. Żeby odczuwać szczęście Emily musiała doświadczyć nieszczęścia... I doświadczyła go, aż w nadmiarze. Teraz potrafi doceniać szczęście. Wie, że trzeba wypatrywać go wszędzie. Wie, że można nauczyć się bycia szczęśliwym a przynajmniej próbować. Wie, że trzeba próbować ciągle każdego dnia, w każdej chwili. Bo wie jak cienka granica jest między szczęściem a nieszczęściem, między światłością ziemskiego pojęcia nieba... a ciemnością...

Tego dnia Emily była trochę smutna...

Obraz
Fot. Vanessa Eslain Tego dnia Emily była trochę smutna, trochę wesoła, trochę melancholijna, jak to często bywało u kontemplującej zmiany nastroju, nigdy niedojrzałej emocjonalnie kobiety. Emily rozgląda się wokół zadziwiając się światem... W końcu... Po to przybyła na tą dziwną, pełną bólu i szczęścia planetę, zaskakująco straszną i przerażającą, i powalająco uszczęśliwiającą. Przybyła tu aby "doznawać" choć nie była świadoma, że "doznania" te mogą sprawiać tak wiele, tak niewyobrażalnego dla przybysza z krainy odwiecznej harmonii - bólu. Nie wiedziała co to znaczy ból. W jej krainie nikt nie cierpiał. Czasami tylko słyszała od podróżujących, powracających że jest taka planeta - nazywano ją planetą skrajności, gdzie "podróżujący" doświadczali skrajnych doznań.  Gdzie istoty zamieszkujące tą dziwną planetę posiadają ciało. I to ciało jest źródłem wszech doznań począwszy od zachwytu i ekstazy skończywszy na bezgranicznym, ogarniającym każdą komórkę...

Czasami "zdycham ze szczęścia"...

Obraz
 Moje wspomnienia z pobytu na wyspie Korfu - wiosna 2015 rok Jestem na najpiękniejszej plaży w Kassiopi na cudnej greckiej wyspie Korfu.  Byłyśmy tu parę lat wcześniej z moją ukochaną córeczką i był to bardzo trudny okres mojego i mojej córeczki życia, o czym na pewno napiszę, ale niestety nie wiem kiedy, bo jestem zupełnie nieprzewidywalna w  moich działaniach... ale... Ale... Jak zwykle nie „o tym”.  Chciałam napisać, że byłyśmy nieopodal tego cudnego miasteczka 2 tygodnie i nie przyszło nam do głowy, żeby przejść kilkadziesiąt metrów w górę uroczego portu, gdzie po chwili króciutkiego spaceru ukazałaby nam się cudna plaża, gdzie turkusowo – niebieska woda pięknie kontrastuje z owalnymi białymi kamieniami. Delikatnie przesłonięty mgłą widok na Albanię (stąd podobno jest tylko 2 km) z wysokimi surowymi górami zachwyca. Jedynym minusem tej plaży jest dość zimna woda w porównaniu do Rody, Sidari, Arillas. …. ...

Impresje Cypryjskie

Obraz
HISTORIA CYPRU Siedzę sobie na przystanku w Larnace bardzo nieprzytomna i nie do końca zdecydowana… czy mam jechać dziś do Nikozji (stolicy Cypru) czy zostać w Larnace, czy może pojechać do Ajia Napa a może do … małej miejscowości, w której mieszkają dwie panie poznane na przystanku. I martwię się, że jednak nie wzięłam swojej czarno – białej chusty, bo mogłabym przykryć nogi, bo trochę głupio się czuję z gołymi nogami, a trochę za ciepło jest żeby założyć getry.  Moje małe zmartwienia… No i nie wzięłam ze sobą paszportu; w ogóle o tym nie pomyślałam, więc nie będę mogła przejść do Tureckiej Nikozji. Wszak do lat 60. dwudziestego wieku cała piękna wyspa znajdowała się pod brytyjskim panowaniem i była zamieszkiwana przez Greków, ale i Turków.  W wyniku zamachu stanu na Cyprze więcej niż jedna czwarta ludności mieszkańców została najprościej mówiąc usunięta.  Podczas masakry na ludność – najazd turecki zakończył się proklamowaniem uznawanej jedynie przez Tu...