Posty

Wyświetlam posty z etykietą Beksinski

Beksiński, Baudelaire, Lusia i ja

Obraz
       Rzeka pełna krwi i wyrastające z niej kawałki ludzkiego ciała. Trochę brutalnie, ale szczerze. Właśnie to widzę. Ten obraz i ja to miłość od pierwszego wejrzenia :-D Bynajmniej nie dlatego, że jestem seryjnym mordercą ze skłonnością do uwielbiania rozczłonkowanego ciała. Po prostu widzę po części wijące się elementy, a takie secesyjne podejście do malarstwa jest jedną z moich ulubionych tendencji. Widzę w tym też trochę Beksińskiego. Może nie są to duże fragmenty. Może nie jest to odbicie lustrzane. Ale widzę go w ostrych barwach różowej krwi i ludzko wyglądających pnączach. Mimo tego koloru, myślę tylko o tym i o marze sennej. Nie jest to koszmar. Ale budzi niepokój. Jakaś mistyczna kraina spowita mgłą, mrokiem, grozą. Ale nie ciemnością. Dla mnie to fascynujące, że Mariola za pomocą tak dziewczęcej barwy ukazała większą grozę niż wykorzystując po prostu odcień czerni czy szarości. Na tym obrazie prawie nie ma ciemnych miejsc! Chyba...