piątek, 4 września 2015

O czym jest ten obraz?


Są dzieła, które mają w sobie energię, intensywność i swoistą moc wyrazu. Spróbujmy "wgryźć się" w temat i przyjrzeć jednemu z nich nieco bardziej wnikliwie.

Czerwone kwiaty Marioli Świgulskiej trudno jednoznacznie zaklasyfikować - przedstawiające, czy jednak abstrakcyjne? Czy to jeszcze kwiat, czy już miniaturowy, surrealistyczny kosmos? Kompozycja zamknięta czy otwarta? Wnikliwa analiza dzieła sztuki zawsze stanowi wyzwanie. Zwłaszcza, w przypadku sztuki współczesnej - analizowanej zgodnie ze współczesnymi kanonami - przez pryzmat formy, treści, kontekstu, w odniesieniu do rozmaitych teorii dzieła sztuki...
 
Czasem wystarczy jednak uważnie się przyjrzeć i wsłuchać w reakcje swojego ciała. Spróbować zrozumieć - nie tylko autora, ale też siebie, za sprawą obrazu.
 
Mariola Świgulska rzadko bowiem posługuję się skomplikowaną symboliką - znacznie częściej sięga do tej uniwersalnej, której interpretacja wynika wprost z naszej biologii. Czerwony - soczysty, intensywny, jak dojrzały owoc, ale także kolor krwi - przemocy i erotyzmu.
 
Wrażliwy obserwator dostrzeże także kontrasty pomiędzy formami - delikatne gradacje drgań. Spójrz w lewo - promienie słońca prześlizgują się pomiędzy krągłymi odbiciami w kroplach rosy. Spójrz w prawo - krwawa czerwień żyłek, widocznych pod słońce.
 
Spiętrzenie i przenikanie się tych elementów buduje napięcie, stanowi element surrealistycznej grozy. Czerwony kwiat ma bowiem dwa oblicza - groźną wolę życia drapieżnika (widoczną w soczystych czerwieniach) i kojącą subtelność, kruchość, ulotność (zaznaczoną w lewej części płótna). Dwa oblicza natury.
Główne linie diagonalne schodzą we wnętrzu rośliny - światło przenika do wnętrza kwiatu, czy może bije z jego środka? Swoisty modelunek światłocieniowy nadaje obrazowi głębi, wrażenie trójwymiaru, tworzy iluzję. Płaszczyzny przenikają się na drodze subtelnej gry kolorów. Im dłużej się przyglądam, tym bardziej abstrakcyjna wydaje mi się wizja. Czy to w ogóle jeszcze kwiat?

Mariola Świgulska skupia się na "małych cudach", przejawach mocy przyrody, i podnosi je do rangi misteriów. Malując kwiaty - portretuje krąg życia, wskazuje na niepowtarzalność, bajkowość form natury, buduje osobiste wyobrażenie siły i woli. Czerwony, w pełni otwarty kwiat to więc nic innego, jak czysta energia przepływająca pomiędzy życiem rozkwitającym w ogrodzie artystki, nią samą, a odbiorcami. I o tym właśnie jest ten obraz.


Emilia Dadan