sobota, 30 stycznia 2016

Jak odzyskałam utracony skarb

 
 Zniewalający pięknem śpiew ptaków zapowiadających nadejście świtu. Za chwilę pojawią się pierwsze oznaki wstającego pięknego wiosennego poranka... I rozkosz istnienia bo mogę w tym być i delektować się cudem narodzin kolejnego dnia... I "śmierć w oczach" bo nie zdążyłam się jeszcze położyć, i rozpacz że będę musiała "jakoś" przeżyć kolejny dzień... I nie mam nadziei na sen.

Całą noc malowałam. To jeden z najpiękniejszych moich obrazów (musiałam zakończyć pewien etap w powstającym obrazie) i zawsze będzie kojarzył mi się z cudem wiosennego poranka, trochę mniej z rozpaczą 18-letniej bezsenności.

Zdjęcie cudownego maku, wyglądającego jakby ktoś misternie powycinał i posklejał czerwoną bibułę boskiego pochodzenia, jedynego tak oszałamiającego nietypowością struktury powstałego okazu -  Królowej Maków. Owa przecudownej urody królowa wyrosła wśród chwastów na pięknej opuszczonej dzikiej działce w pobliżu mojego domu.

Później powstało wiele obrazów z makami, ale żaden tak bardzo nie skradł mojego serca. Przez pewien czas utraciłam mój jeden ukochany obraz. Był u klientki równie jak ja zauroczonej pięknem obrazu "Królowa Maków - wiosenne przebudzenie". Na szczęście jest to klientka, o której mogłabym pisać wiele i pewnie kiedyś opiszę ją bardziej w artykule "Niekonwencjonalni klienci". Owa Pani dostawała palpitacji i drżenia na całym ciele, którego nie potrafiła opanować, na widok moich obrazów m. in. "Królowej Maków...". Obraz wisiał u niej kilka lat, a ja rozpaczałam, że straciłam moje "... - wiosenne przebudzenie". Na szczęście, w nieszczęściu klientka owa okazała się niezwykłą oszustką finansową i nie zamierzała zapłacić za obraz. Przynajmniej nie w tym wcieleniu, ale również nie maiła ochoty go oddać...

Po kilku latach mozolnej walki odzyskałam swój skarb i nie zamierzam się z nim rozstawać...
Chyba, że wymienię go w zamian za rezydencję na Lazurowym Wybrzeżu z widokiem na morze i prywatną plażą!



piątek, 29 stycznia 2016

Każdy z nas zakłada maski


Jedno z moich ukochanych zdjęć wykonanych i wystylizowanych przez moją nastoletnią córeczkę. Kreacja wymyślona i uszyta przez 14-letnią Vanesskę.

środa, 27 stycznia 2016

Plaża Afrodyty


(...) A ze srebrzystych pian Afrodis wyszła biała
i naprzód słońcu swój promienny uśmiech słała,
potem przez modrą głąb powoli szła ku ziemi,
znacząc swej drogi ślad kroplami świetlistemi,
i boski uśmiech śle niebiosom, lądom, wodzie,
a świat dziwował się przecudnej jej urodzie,
blask ją osuszać biegł, woń obcierała z rosy,
u nóg jej śnieżnych legł ocean modrowłosy. (...)

Kazimierz Przerwa - Tetmajer


poniedziałek, 25 stycznia 2016

Sztuka się zmienia! (Mamy instagram!)

Sztuka się zmieniła. Internet zrewolucjonizował kontakt artysta-odbiorca. Zmalała rola pośredników i marszandów, wybierających, którego artystę warto promować (młodego-zdolnego, czy raczej młodego kochanka?). Teraz, by pokazać się światu wystarczy smartfon.
Czy to dobrze? Nie wiem. Zapanowała klęska urodzaju, zbyt duży wybór, za mało czasu, brak kryteriów. Co jest warte uwagi? W czasach wolności trudniej o jakość. Upadł mit wszechwiedzy i wszechwładzy kuratorów wystaw. Zapanowało wolnorynkowe podejście do obrazów-produktów i twórców-osobowości medialnych. 
Jedno jest pewne: zaszły nieodwracalne zmiany. Więc trzeba iść z duchem czasu.
W nowym roku postanowiłyśmy rozbudować profile Lusi w social mediach. Nowe konto na instagramie powstało, by bezpośrednio relacjonować życie twórcze Marioli. Codziennie staramy się zamieszczać nową porcję zdjęć z pracowni, wystaw i z procesu powstawania kolejnych obrazów. Zapraszamy do obserwowania! @mariola_swigulska_senna

\

Emilia Dadan

czwartek, 21 stycznia 2016

wtorek, 12 stycznia 2016

Inspiracje: Kabuki & Ben Hasset

Daiane Conterato by Ben Hassett for Harper’s Bazaar US September 2015

Kabuki - makijażysta na planie Seksu w wielkim mieście - we współpracy z fotografem Benem Hassetem, zrealizowali projekt zdjęciowy, inspirowany twórczością Picassa.
Fascynująca, oczarowująca soczystością neonowych kolorów sesja została opublikowana w grudniowym numerze polskiej edycji magazynu Harper's Bazaar. 
Mariola była tak urzeczona wspólnym dziełem fotografa i mistrza wizażu, że postanowiła nawiązać do ich prac w najnowszym cyklu malarskim. Zgeometryzowane portrety korespondują z motywem przewodnim zdjęć, czyli kubistycznymi portretami kobiet.
Lusię zafascynowało szczególnie analityczne podejście do kobiecego piękna, deformacja kształtów i ucieczka, przed tym, co oczywiste. 
Linearyzm, zdecydowane kontrasty i pewna "papierowość" modelek i rekwizytów dają złudzenie kolażu, ułożonego z fragmentów gazet i kolorowego papieru lub przypadkowo zestawionych elementów wycinanki.
Pod wspólnym tytułem "Sny Picassa" powstały jak dotąd trzy prace olejne (które prezentujemy poniżej). Wszystkie są dostępne w sklepie internetowym Gallerystore.pl


"Sny Picassa 2" z cyklu "Zauroczona Kabuki and Ben Hassett" 45x30 (cm), 2015

"Sny Picassa 1" z cyklu "Zauroczona Kabuki and Ben Hassett" 45x30 (cm), 2015

"Muza Picassa" z cyklu "Zauroczona Kabuki and Ben Hassett" 120x80 (cm), 2015




Emilia Dadan

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Akcja!


Action Painting to malarskie szaleństwo z okolic połowy ubiegłego wieku. Nie tak szalone szaleństwo, jak akcjonizm (ostrożnie z nazwami!), bo jednak bawimy się farbą, a nie wydzielinami ciała. Ale i tak daje artyście mnóstwo wyzwalającej frajdy.
Formalnie, action painting, jest częścią nurtu ekspresjonistycznego, konkretniej - ekspresjonizmu abstrakcyjnego. Bywa nazywany malarstwem gestu, kojarzony z teorią psychoanalizy, Nowym Jorkiem i Jacksonem Pollockiem. I słusznie. 
Przypadek jest tutaj językiem podświadomości. Spontaniczne chlapnięcia, skapnięcia i wytryski farby na płótno pozwalają na bieżąco rejestrować stany emocjonalne twórcy.
Można też wejść w interpretację, według której artysta staje się medium, plemiennym szamanem, łączy się z duchami i przekazuje swojemu ludowi treści z zaświatów. 
Tak, czy inaczej, obraz jest w tym nurcie nie tylko dekoracyjnym artefaktem, ale świadectwem, zapisem procesu, transu - emocji nieprzesianych przez żadne intelektualne filtry. 


Emilia Dadan

niedziela, 10 stycznia 2016

Cierpliwość


Tajemna cecha predystynująca do zawodu artysty. Nie żadne talenty, dary niebios, czy boże iskry. Już prędzej pasja i pracowitość. 
Ale przede wszystkim trzeba umieć cierpliwie czekać. Na telefon z galerii, od klienta, czy architekta. Na zlecenie. Na natchnienie. Na przelew. 
Rynkiem sztuki rządzi pewna losowość. Nie da się oprzeć twórczej pracy na chłodnej kalkulacji. Narzucić sobie targetu, konkretnych, rynkowych kryteriów i realizować sprawdzonych modeli. Tu, gdzie liczy się unikalność, nie ma mowy o podążaniu cudzą ścieżką. Jeśli coś raz się sprawdziło - to dlatego, że było świeże - i nie sprawdzi się nigdy więcej. 
Decyzja o byciu artystą wymaga odwagi. Białe płótno jest wolnością, która może przerażać. Nikt nigdy nie da nam gwarancji uznania. Nie wystarczy doskonale opanować narzędzia, nie wystarczy idealny warsztat.
Na bycie malarzem trzeba się uprzeć. Trzeba bez żadnych wątpliwości wierzyć w swój talent. I mieć coś do pokazania. Czymś się zachwycać i pragnąć nieustannie o tym opowiadać. Mieć w sobie potrzebę komunikowania się ze światem, pewien zmysł obserwacji i pewną otwartość. Aby zaintrygować odbiorcę, kierować jego uwagą, pracować na jego zmysłach i wiedzieć, gdzie chcemy go doprowadzić.
Ludzie bywają zaskoczeni, słysząc, że malarstwo może być pełnoetatową pracą. A "nienormowany czas" tej pracy, w praktyce oznacza nawet kilkanaście godzin spędzonych przy sztalugach każdego dnia. 
Codziennie obserwuję Lusię, jak tworzy nowe obrazy, dopracowuje stare, cierpliwie je wykańcza. I jestem absolutnie przekonana, że wytrwałość jest podstawą tej pracy. Bo tutaj nic się nie dzieje od razu. 


Emilia Dadan

piątek, 8 stycznia 2016


 Kwitnie mak
na znak,
że lato.
Idę z tobą w noc popielatą.
Słów nam brak,
bo tak
szczęśliwie
szepcą ptaki gadatliwe,
że to znów pogoda
i w zagrodach kwitnie mak(...). 

"Kwitnie mak" - Agnieszka Osiecka



środa, 6 stycznia 2016

Zmarzniete obrazy


Zima to u Lusi grube swetry, pomponiaste czapy i ogień wesoło trzaskający w kominku. Wokół kominka schną nowe obrazy i wygrzewają się zwierzęta.
Psie kłaki zatapiają się w świeżych plamach olejnej farby. 
A ja kombinuję, jak je złapać pęsetą.
Zima w pracowni malarskiej to również nowe, fascynujące faktury, mozaikowe wzory i abstrakcje malowane przez szron na szybach. Świeża kolorystyka, orzeźwiający chłód, zachwyt nad niepowtarzalnością płatków śniegu. Abstrakcje, na których barwy są jakby "uwięzione pod lodem", gorące czerwienie zastygłe w zmrożonej wodzie, a linie klarowne jak rysy na pękających krach.  
Zima to też gorąca kawa (dziesiątki filiżanek) i marzenia o ciepłych krajach. W Sydney 32 stopnie w przyszły czwartek...


Emilia Dadan

poniedziałek, 4 stycznia 2016


Chcę czerwień zerwać z kwiatów polnych,
Czerwienią nocy spalić krew,
Jak piersi nieba chcę być wolny,
W chmury się wbić w koronach drzew.
 
"Pieśń o szczęściu"
Krzysztof Kamil Baczyński (z książki Utwory zebrane 2)