wtorek, 6 października 2015

Sercem, czy rozumem?

http://www.gallerystore.pl/mariola-swigulska-2

Jak odbierać sztukę? Stawiać na intelektualną analizę i badanie kontekstu, czy na prostą, zmysłową impresję: "podoba mi się, bo tak!"? 
No właśnie nie wiadomo.
Każdy natknął się w życiu na jakiegoś wyjątkowego bohomaza. Takie przebrzydłe paskudztwo, w zawrotnej cenie, opisane, jako "inkoherentne, transcendentne i stworzone przez wybitnego przedstawiciela transgresji". Niestety ani akademicki języki, ani rekordowa cena, nie zmieniły naszego odbioru rzeczonego bohomaza. Mogły nas nawet zirytować. Wszak, to obraz - artefakt, powinien mówić za siebie; nie jego cena, lub wynurzenia przeintelektualizowanego krytyka. Prawda? A może jednak nieprawda? 
Może właśnie warto zaufać ludziom i instytucjom, które się "znają". Bo badają sztukę od lat i wiedzą, co dobre. Mają teoretyczne przygotowanie, którego nam często brakuje. I wskazują, na co warto zwrócić uwagę. W końcu, coraz częściej nie dzieło jest ważne, ale kontekst; Kiedy i dlaczego powstało? Jak koresponduje z poprzednimi pracami artysty? Czy wprowadza do malarstwa nową jakość? Współczesna sztuka to już nie udawanie fotografii i naśladowanie rzeczywistości, ale krytyczna analiza - nie tylko świata, ale też samej sztuki. Np. sztuka nowoczesna bardzo często brała sobie za temat samą sztukę - jak wąż połykający swój ogon - wystarczy wspomnieć tutaj Malewicza i jego badanie plamy barwnej na płaszczyźnie, które doprowadziło do powstania "Czarnego kwadratu na białym tle" - malarskiego atomu, które jest dziełem wybitnym, lecz trzeba wiedzieć o co chodzi.
Więc sercem, czy rozumem?
Nawet lata studiów na wydziale historii sztuki i wieloletnia praca kuratorska nie da Ci odpowiedzi na to pytanie. Ani na inne. Co jest sztuką, co jest kryterium, co ma znaczenie. Od czasów Duchampa i jego pisuaru (lub Manzoniego i gówna w puszce) wiadomo, że sztuką może być wszystko, co wyjdzie spod ręki (tudzież z innej części ciała) artysty. I że ilu odbiorców, tyle interpretacji.
Moim zdaniem intelekt nie powinien zastępować zmysłów. W sztukach wizualnych, właśnie to, co wizualne powinno grać pierwsze skrzypce. To nie tak, że treść i kontekst nie mają znaczenia. Ale powinno być, jak w miłości - intelektualnie należy zgłębiać, tylko to, co przyciąga nas swoją powierzchnią, wyglądem. Tylko tam, gdzie jest "chemia", można odnaleźć sens i szczęście. Ah, i pociągający wygląd - to nie tylko piękno. Czasem wręcz przeciwnie. Wszak miłość to tajemnica. 

 Emilia Dadan