Spowita płaszczem oniryzmu. Taka się czuję patrząc na ten obraz. Latam we mgłach wspomnień, jakichś kolorowych wyobrażeń. Odczuwam ulgę, mogę być sobą w tych chmurach marzeń. Bo są moje. Odczuwają mnie, a ja pochłaniam całą ich wyjątkowość. Mimo że obraz ten namalowała Mariola, czuję się z nim czymś połączona. Czuję te barwy w sobie, wewnątrz organów. Przenikają mnie, pomimo czarnej barwy mojej duszy. Może właśnie z powodu tej ciemności, chłonie ona wszystkie kolory odmienne. Nie czuję się natomiast przeładowana nadmierną radością. Nie, to spokojna podróż w efemerycznej rzeczywistości. Gdyby obraz przytłoczył mnie swym optymizmem, nasyceniem czy wręcz próbą zarażenia szczęściem, nie byłabym w stanie go szanować. Ale ten obraz jest cudowny. Daje mi szansę zapomnieć o chorobie ludzkości jaką jest zagubienie... Oglądam ten obraz i błądzę sobie spokojnie w łagodnym wymieszaniu zmysłów. Widzę delikatne mgławice, czuję zapach tulipanów, może konwalii, słyszę jakiś szmerek sz...
Posty
Wyświetlam posty z etykietą soft