Czasami "zdycham ze szczęścia"... ciąg dalszy!
Nieoczekiwana grecko-ukraińsko-polska impreza (Korfu, 2015) Opiszę teraz wieczór bardzo interesujący, jaki spędziliśmy w Agios Stefanos: ja, moja sąsiadka Kristina z Ukrainy, nasi gospodarze Veta i Jorgos oraz ich przyjaciel Spiros. Wróciłam do hotelu bardzo zmęczona po długiej wyprawie i kiedy przywitała mnie moja wesoła sąsiadka lekko podpita i spytała… Możem poznakomitsja?... Czy możemy się zapoznać?... Szto ja piju? … Co ja piję? Pomyślałam… no ładnie… koniec mojego idyllicznego spokoju… Jakaś „Ruskaja dziwaczka” chyba lubi popić. Powiedziałam, że ja nie piję alkoholu, bo nie mogę, bo choruję... Była zdziwiona i zawiedziona, ale opowiedziałam jej o wszystkich pięknych miejscach, które zwiedziłam na Korfu i poszłyśmy razem do sklepu. Akurat skończyła mi się oliwa z oliwek. Kristina chwiejnym krokiem, wesoła, głośna, szczęśliwa pytała o moje życie, ile mam lat, co robię. Mój wiek zawsze był powodem mojego dużego zakłopotania, bo mam bardzo...