środa, 6 stycznia 2016

Zmarzniete obrazy


Zima to u Lusi grube swetry, pomponiaste czapy i ogień wesoło trzaskający w kominku. Wokół kominka schną nowe obrazy i wygrzewają się zwierzęta.
Psie kłaki zatapiają się w świeżych plamach olejnej farby. 
A ja kombinuję, jak je złapać pęsetą.
Zima w pracowni malarskiej to również nowe, fascynujące faktury, mozaikowe wzory i abstrakcje malowane przez szron na szybach. Świeża kolorystyka, orzeźwiający chłód, zachwyt nad niepowtarzalnością płatków śniegu. Abstrakcje, na których barwy są jakby "uwięzione pod lodem", gorące czerwienie zastygłe w zmrożonej wodzie, a linie klarowne jak rysy na pękających krach.  
Zima to też gorąca kawa (dziesiątki filiżanek) i marzenia o ciepłych krajach. W Sydney 32 stopnie w przyszły czwartek...


Emilia Dadan
Prześlij komentarz