piątek, 2 września 2016


Obraz "Cud życia" przypomniał mi moje ostatnie rozmyślania na temat płodności kobiety. Od dłuższego już czasu mój instynkt macierzyński płata mi figle :) Jestem póki co za młoda na dziecko, to nie jest odpowiedni moment mojego życia na stworzenie kolejnej istotki tego świata. Niemniej chciałabym niegdyś być opoką dla takiego małego stworzonka. Chciałabym móc nauczać je wszystkiego, czego ja nauczyłam się do tej pory. Chciałabym obdarzać maleństwo największą miłością, na jaką mnie stać; taką, jaką dzielę się obecnie z moim partnerem. Wydaje mi się, że nie ma nic złego w potrzebie dzielenia czułości pomiędzy nie tylko mną i moim mężczyzną, ale też mną i dzieckiem. Kruchym, szukającym bezpieczeństwa, przyjaźni i autorytetu. I w tym momencie właśnie pojawia się we mnie inna myśl, nowa refleksja. Otóż jestem jedną z osób, dla których nie byłoby cierpieniem być bezpłodną. Nie potrzebuję być typowym twórcą czegoś nowego. Na świecie jest tak wiele opuszczonych dzieci, że gdybym mogła, zaadoptowałabym wszystkie z nich. Żeby dać im nadzieję. Żeby dostrzec w nich ich wielką wartość. Bo każdy z ludzi ma w sobie tą wielką wartość. Ważnym jest żeby ją jak najlepiej wykorzystać i ukształtować. Chciałabym właśnie, aby z tych wszystkich samotnych dzieci, niegdyś wyrosły mądre osoby, decydujące same o swoim losie. Okrutnym jest, iż ich życie kontrolowane bywa często przez przypadek lub nieodpowiedzialnych rodziców/opiekunów/ludzi. Cudownie byłoby, gdyby te wszystkie istotki mogły czuć swoją wartość; mogły stać się kimkolwiek zechcą; mogły mieć osobę, do której mogłyby w każdej chwili życia przyjść i po prostu się przytulić. Obraz Marioli jest piękny, ma piękne barwy. Ale prawdziwą esencją macierzyństwa jest dla mnie bycie dla kogoś azylem i najtroskliwszym opiekunem świata. Więzy krwi nie zawsze idą w parze z prawdziwą troską i czułością. Ja osobiście nie potrzebuję być biologiczną matką dla dziecka, wystarczy mi być schronieniem dla jego ciała i duszy, być jego ostoją, być źródłem wszelkiego dobra i pomocy.


_______
The picture with title <<Wonder of life>> reminded me my last thought about women's fertility. For a ling time my maternal instinct plays tricks on me :) Now I'm too young to have a baby, it's not a right time in my life to create another creature of this world. But some time I'd like to be for it a bedrock. I'd like to teach it all things which I know up to now. I'd like to give baby the greatest love which I have, like my love to my partner. I think there is nothing wrong with the need to share sensitive/affection not only between me and my man, but me and baby. Baby which is weak, which needs feel safe, which is looking for friend and authority. And now borns in me new thought/reflection. Well I'm one of person for whom it's not something suffering to be infertile. I don't need to be typical creator of something (somebody) new. On this world there are so many lonely kids that If I could I want to adopt all of them. For what you can ask. For give them hope. For see in them their big value. Because all people have some valuable things inside. But the most important is use this value in the best possible way. I'd like to see that these all now lonely children are clever and wise in the future and decide their fate. It's cruel that all what control their life are coincidence or irresponsible parents/people. It would be so wonderful if these kids could feel their worth; could begin in the future who they want ot be now; could have a person to whom they can come in every moment in life and just hug. Mariola's picture is beautiful and has beautiful colors. But the real essence of motherhood is for me to be for someone like asylum and the most caring guardian of the world. Blood ties do not always go hand in hand with real concern and affection. I personally don't need to be the biological mother of the child, it's enough for me to be a refuge for his body and soul, to be his mainstay, be source of all good and help.


~~Kamila Kossowska
Prześlij komentarz