sobota, 23 lipca 2016

Jeszcze jakiś czas temu mój dziadek zrywał dla mnie kwiaty, które hodowała pod blokiem najpierw babcia, a później on po jej śmierci. Dawał mi je przy odwiedzinach i mogłam do woli napawać się ich zapachem i wyglądem w drodze do domu oraz później. Z czasem kwiatów w ogrodzie było coraz mniej. Dziadek był słabszy i przestawał pielęgnować pewne sprawy. Mimo to zawsze znalazł dla mnie jakieś pojedyncze sztuki i obdarowywał mnie nimi, rozświetlając tym życie, jego ponure aspekty. Cóż innego mogłoby złagodzić codzienny ból egzystencji jak nie kwiaty i miękkie dłonie dziadka, które je zrywały? Dłonie, które dbały zarówno o roślinki, jak i o mnie, gdy byłam ziarenkiem i później, gdy dojrzewałam do roli kwitnącego kwiatu. Ten obraz przypomina mi te dwie rzeczy, te dwa małe pyłki budujące moją przeszłą rzeczywistość. Widzę radość obrazu i zestawiam go z nostalgią wspomnień. Pomarańcz, zachód dnia, początek końca. Początek zmierzchu jakiegoś okresu. Niegdyś ten obraz nie zostawiał niczego znaczącego w mojej duszy po jego obejrzeniu. Teraz jest dla mnie pamiątką osoby. Nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że napiszę kiedykolwiek o tym obrazie. Jak bardzo pewne wydarzenia mogą zmienić postrzeganie świata. Jak bardzo człowiek zmienia się, odnawia zaraz po wewnętrznej zagładzie. Mieści w sobie wszystko i nic. Zawiera ogrom dobra, gotowego do czynienia, i ogrom zła. Człowieka tworzą decyzje i czas, mijający wbrew woli. Naszym celem jest podejmować wybory i żyć dopóki starczy nam sił i dopóki świat nie postanowi się dla nas skończyć. Pewnym wyborem było podlewanie róż, zajmowanie się nimi, ścinanie ich, pozbywanie z kolców i dawanie swojej wnuczce. Wyborem też było przytulanie swoją miękką aksamitną dłonią jej dłoń. Te wybory zapadły mi w pamięć, mimo że człowiek ma tendencję do przetrzymywania w pamięci zła. Czasami warto zdobyć się na najmniejszy, ale dobry gest. Czasami ten gest może być jedyną myślą w chwili odejścia, w chwili, gdy świat również podejmuje jakąś decyzję. Decyzję, która jest nieodwracalna i zmusza do poszukiwania tych najdrobniejszych, pięknych, niosących uśmiech drobinek. Tylko to może nas ocalić, tylko ciepło, które będzie zamiennikiem, które sami znajdziemy wówczas, gdy coś się zakończy na zawsze i nigdy już nas nie otuli. To jest nasza misja. Bo nic nie jest stałe, wszystko płynie, przemienia się i my ludzie musimy akceptować zmiany. Jakiekolwiek by one nie były…
___________
Some time ago my grandpa was picking flowers for me, which my grandma was growing close to their block of flats until her death. Grandpa was giving its me during visits and I could gloat over their scent and appearance at will on the way home and later. With time flowers in the garden were less and less. Grandpa was weaker every day and stopped care about some things. Although this he's always found single piece and given it to me, brightening my life and its gloomy aspects. What other could mitigate daily pain of existence like flowers and gentle hands of grandpa, which were them picking? Hands, which was caring about plants and then me, when I was like a seed and next when I was growing up to role of mature flower? This picture reminds me these two things, these two small specks buildings my past reality. I see joy of pic and I combine it with "la nostalgie" of my memories. Orange, sunset, beginning of the end. Beginning of some period's gloaming. Aforetime this picture isn't leaving important things inside me after watching it. Now it's souvenir of some person for me. Never before I have thought that one day I will write about this painting. How certain events can change the perception of the world. How man changes himself and renews after soul's destruction. Includes in himself everything and nothing. Includes greatness of good, ready to do, and vastness of evil. Decisions and time passing against the will, make human. Our goal is to make choices and live as long as we have enough forces, and until the world decides for us to finish. Some choice was watering the roses, to deal with them, shear them, getting rid of the spikes and giving his granddaughter. Choice was also hugging his soft velvety palm of her hand. These decisions collapsed in my memory, although that human has tendency to keep evil in memory. Sometimes it's worth to do something good even it's the smallest thing in the world. Sometimes this gesture may be the only thought at the moment of leaving, at a time when the world also takes a decision. The decision, which is irreversible and forces you to look for the smallest, beautiful smile carrying particles. Only this can save us, only heat, which will be a replacement, which we find when something is finished forever and never us wrap. It's our mission. Because nothing is constant, everything is flowing, is changing and we, people, we shuld accept changes. Whatever they may be...

~~Kamila Kossowska
Prześlij komentarz