sobota, 23 lipca 2016

Dmuchawce, coś pięknego!

Dmuchawce zawsze będę uwielbiała, szczególnie w takich kolorach. Cudnie wyglądają tak obmyte fioletem i jakby kosmiczną materią. Kojarzą mi się trochę z rozlanym mlekiem, które będąc niestałe przemierza jakąś obcą nam przestrzeń. Jednocześnie widzę też białe meduzy lub pająki. Tak wiele kształtów na jednym obrazie. Te dwa byty fruwające we Wszechświecie wydają się robić ogromny dystans w jakiejś czasoprzestrzeni, szukając siebie samych, swojej esencji. Jak często bywa tak, że przeżywamy całe życie, a i tak siebie nie znamy, nie wiemy, co nas uśmierca, a co daje nam siłę. Trochę jakbyśmy mieli poplątaną duszę, jakby była jakimiś witkami delikatnymi i elastycznymi. I te witki zwijają się, łączą w jedność, niekiedy znów rozdzielają na wiele mniejszości odbiegających od stanu naturalnego. Widzę na tym obrazie, że dwie jednostki pragną odczuwać całość siebie, ale wiedzą, że to nie jest najłatwiejsze z zadań odnaleźć siebie w takim chaosie zdarzeń, ludzi, zjawisk, rzeczy. Niemniej nie tracą spokoju. Można by pomyśleć, że prawdziwą harmonię można osiągnąć dopiero po znalezieniu zagubionego własnego jestestwa. Dla mnie to wygląda inaczej. Może właśnie najpierw trzeba trzymać się uparcie harmonii i spokoju żeby odnaleźć swą zgubę? Może bez ufności w dobry los i własne zdolności nie jesteśmy w stanie uporządkować tego bałaganu i znaleźć w nim drogi do najwyższej szczęśliwości? Może pomimo bycia jedynie maleńkim pyłkiem w wielkim kosmosie życia i psychiki musimy nadal wierzyć w jakiś sens i dążyć do przodu, umykając prawdzie jakobyśmy nic nie znaczyli z powodu naszej kruchości? Niekiedy coś tak pozornie nieznaczącego i malutkiego potrafi zmienić wszystko, co duże i ważne. W końcu każda budowla, każde przedsięwzięcie tworzone jest z mniejszych cząstek. Tak samo każdy sukces, samospełnienie, wypełnienie swojej życiowej misji może dopełnić się tylko dzięki niezmierzonemu ogromowi drobnych, kruchych w pojedynczej walce, pierwiastków.

_____

I will always adore dandelions, particularly those colors. They look wonderful cleaned by violet and something like space matter. They remind me spilled milk, which is liquid and traverses alien for us space. I see also white jellyfishes or spiders. So much shapes in the same picture. These two beings flying at the Universe look like doing huge distance in some spacetime, looking for themselves, their essence. It's realy often when we lived all our life and we didn't know ourselves, we didn't know what killing us or what makes us strong. It's something like we would have tangled soul, like it would to be withes weak and flexible. And these withes are curling up, connecting (uniting) or sometimes separating to many many small things which aren't similar to original condition. In this picture I see that two individuals wants to feel all of themselves but they also know that it isn't the easiest task to find themselves in such chaos of events, men, things. But they still are calm, they aren't losing calmness. It could think that real harmony can achieve only after find lost own nature (existence). Form me it looks different. Maybe at first it should keep stubbornly with harmony and calmness for find own lost thing? Maybe without trust in good fate and own skills we aren't able to organize this mess and find inside the path to the greatest happiness? Maybe although being only small speck in large space of life and psyche we should trust in some sense and strive forward, escaping truth that we're not matter due to our fragility? Sometimes something so seemingly little and small matter in the world can change everything, which is big and important. Finally every building, every project is making by smaller molecules. It's the same with every succes, self-fulfillment, making own mission of life can be make only thanks to countless immensity of tiny, fragile (in single battle) elements.

~~Kamila Kossowska
Prześlij komentarz