wtorek, 8 sierpnia 2017

Zdzisław Beksiński idol naszej młodości...

Kiedy ja, mój mąż, koledzy rozmawiailiśmy o Beksińskim... to pojawiała się MAGIA. Ciężko 'tknąć' świętość... szczególnie że opóścił naszą planetę w tak tragiczny sposób. Dlatego tak długo zbierałam się, żeby napisać parę słów o moim idolu, a nawet bardziej o idolu mojego męża ZDZISŁAWIE BEKSIŃSKIM o idolu naszej młodości... Był jeszcze jeden Beksiński, który wywarł na nasze w szczególności studenckie życie duży wpływ i dał ogromną przyjemność podczas nieprzespanych nocy w akademiku podczas 'ślęczenia' nad projektami... prowadził audycje radiowe z dobrą muzyką równie znana postać naszej epoki syn Zdzisława Beksińskiego... Tomasz... w latach 80 były w Polsce prawie pielgrzymki, żeby obejrzeć wystawy malarstwa Zdzisława Beksińskiego. Sama byłam na takiej wystawie i oprócz ogromnej przyjemności oglądania oryginałów...miałam niesamowite szczęście, bo akurat Zdzisław Beksiński wraz z żoną w tym momencie byli na wystawie. Spokojny, dystyngowany nie narzucający  się swą osobowością... chyba zadowolony... ale bez euforii... Ja jak mam wystawę lub wersnisaż swojej twórczości... to wychodzę z siebie, gadam, tłumaczę, ekscytuje się... a on, stanął z boku z żoną... i nie był gwiazdą... ja poznałam go ze zdjęć... ale nie otaczał go krąg wiwatujących fanów...to nie te czasy... a może... to prawdziwa 'klasa' a może taka osobowość dość zamknięta w sobie introwertyczna... nie wiem...




Obraz powstał zupełnie nieświadomie, ale jednak w mojej podświadomości tkwią dość mroczne wizje rodem z twórczości Z.Beksińskiego.



Senne Katedry 100cm x 60cm


Kontynuacja w następnym wpisie...
Prześlij komentarz