poniedziałek, 16 stycznia 2017

Przemyślenia w podróży - Madera




 



Madera, Funchal, hotel Dorisol Mimosa - listopad 2016r.
Siedzę sobie w pięknym pokoju przy okrągłym, ekskluzywnym stoliku  na ekskluzywnym krześle z pięknym widokiem na ocean i wzgórza okolic Funchal... 
I trochę zazdroszczę gołębiom, które smakowicie wyjadają okruszki ciasta zaserwowanego przeze mnie. Są dość nieustraszone a ja zajadam niby Szarlotkę  upieczoną własnoręcznie tuż przed wylotem na Maderę i myślę, że gołąbki nie omieszkały podjąć próby ataku na moją Szarlotkę. Także po wypieczeniu niby Szarlotka smakowała wyśmienicie, teraz trochę mniej ale i tak jestem szczęśliwa, że ją mam i mogę podjadać bezpośrednio z mało ekskluzywnej biedronkowej reklamówki, w którą w pędzie (bo miałam jak zwykle za mało czasu na pakowanie) wrzuciłam mój mało ekskluzywnie wyglądający wypiek, ale bardzo szczęśliwa, że go dokonałam. Teraz delektuję się wymarzonym ciastem. 



Gołębie - symbol szczęścia i miłości
 
W przepięknej scenerii ekskluzywnego pokoju, doskonałego widoku na wiosenną Maderę i przecudnego towarzystwa pary - chyba zakochanych  gołąbków. Przystojny gołąb czule pielęgnuje piórka swojej partnerki a może to takie seksowne pieszczoty... Chyba nie.. myślę, że to troska o partnera... Tak po prostu... instynktownie... myślę, że gołębie nie "rozkmniniają", nie analizują czy "ona mnie zrozumie" czy "on nie zerka na koleżankę z pracy"...
U gołębi chyba jest prościej... Czyste uczucia... Piękne zaloty... Choć nie wiem czy obiecują sobie miłość do "grobowej deski"... 



Prześlij komentarz