czwartek, 15 grudnia 2016

Hipnotyzująca z cyklu Kobiety Świata


Hipnotyzująca z cyklu Kobiety Świata, 120x120 (cm), olej i akryl, płótno


Kilka lat temu poleciałam do Dubaju, pełna obaw i niepokoju, jak poradzę sobie, jako samotna kobieta w kraju arabskim, gdzie dominują i rządzą mężczyźni. Był to mój pierwszy wylot niezorganizowany. Dotychczas zawsze wylatywałam z biur podróży, gdzie na lotnisku czekał rezydent, który opiekował się turystami przez cały pobyt do dnia powrotu z wypoczynku. I przeżyłam szok pod każdym względem, głównie kulturowy, religijny, obyczajowy. 





 




Myślę, że każda kobieta jest „hipnotyzująca” w pewnym okresie swojego życia lub wielokrotnie dla jednego mężczyzny lub wielu mężczyzn. Jest to zjawisko absolutnie naturalne i bez tej zdolności „hipnotyzowania” nie byłoby ludzi na tej planecie, a jeśli byliby przez laboratoryjne zapłodnienia… to ludzkość straciłaby to, co najbardziej fascynujące, ekscytujące, co daje napęd, chęć do tworzenia, do osiągania rzeczy niemożliwych, do przekraczania granic, do czynienia dobra, a czasem do czynienia zła w okowach zaślepiającej, nieokiełznanej namiętności. Często piękno bywa źródłem ogromnego cierpienia, często nie trzeba być piękną, aby doświadczyć cierpienia (to dla wielu ludzi jest niezrozumiałe) wystarczy po prostu być kobietą, aby doświadczać prześladowań, znęcania, bólu, co najczęściej zdarza się w krajach muzułmańskich, gdzie do tej pory kobiety traktowane są, jako osoby „drugiej kategorii”. Na szczęście nie zawsze.
Podczas mojej podróży w Dubaju, której się bardzo obawiałam, czy poradzę sobie, jako samotna Kobieta, mała blondynka w świecie, zdominowanym przez mężczyzn.

Poradziłam.










I oczarowała mnie odmienność kulturowa. Mężczyźni w białych „sukniach”, w turbanach na głowach, kobiety otulone chustami, często widoczne były tylko ich oczy… Ale te oczy… oczy to zwierciadło duszy, ale oczy kobiet „zapatulonych” od stóp do głowy były piękne… kobiece… wymalowane… czarną konturówką i podkreślone pogrubiającym tuszem do rzęs. Piękne… I nawet jak zabiorą nam wszystko…, „bo jesteśmy złem tego świata” w mniemaniu opętanych, religijnych nieudaczników… i zostawią nam tylko oczy… a reszta to okropne, czarne ubranie, tak parzące w upały w Dubaju… to te oczy potrafią wszystko… i nadal jesteśmy pięknem…, czyli w mniemaniu religijnych nieudaczników… złem. Na szczęście tak bardzo uprzedzona do muzułmanizmu – zauważyłam akurat w Dubaju, bo inne miałam inne doświadczenia… tam widziałam, nie często ale jednak, mężczyznę w białej sukni trzymającego czule za rękę swoją zapakowaną w czerń kobietę i było to takie naturalne… przepełnione troskliwością, miłością i to było, takie miłe, pocieszające i napełniające wiarą w człowieka.









 Moja „Hipnotyzująca” jest piękna, uwodzicielska i pełna niewinności. Oczy ma piękne, ale patrząc w nie widzimy, że kobieta ta doświadczyła wszystkich odcieni dobra i zła, i patrzy z nadzieją, zadumaniem, powagą, niepokojem, troską… promieniejąc kobiecością, czarując kobiecością… Takie jesteśmy…
Prześlij komentarz