wtorek, 7 czerwca 2016

Idealny obraz do wnętrza



Co my tu mamy? Trochę Pollocka w kolorystyce Mondriana. Chlapnięcia pędzla, bryzgi farby, barwne plamy i przypadki. 

Gdybym miała wybrać do wnętrza tylko jeden z obrazów Marioli - ten byłby idealny. 
Pasuje zarówno do hipsterskiej nory, jak i do nowoczesnego designu. A także do tego, co nazwalibyśmy "ładnym, przytulnym mieszkaniem". Potrafię sobie wyobrazić, jak doskonale komponowałby się z szaloną aranżacją. Albo jak ożywiłby konwencjonalną ścianę.

Zaskakująco łączy w sobie urodzaj (zróżnicowanie kształtów, dynamika, bogactwo form) i minimalizm (kolory podstawowe, przestrzeń, brak tematu). Przyciąga wzrok na dłużej i pobudza wyobraźnię. Niemal jak badanie psychologiczne z plamami Rorschacha. Z czymś nam się kojarzy, coś zaczynamy zauważać. Kwiaty? Planety? Postaci? Indianskie polowanie na wielkiego ptaka? Patrzący próbuje odgadnąć. Dostrzega coraz więcej szczegółów, lecz nie rozwiązane zagadki. A przynajmniej - nie od razu.

Jest jeszcze jeden pozytywny aspekt. Abstrakcyjna kompozycja we wnętrzu szybko się nie znudzi. 
I nie stanie się banalna. W odróżnieniu od oldskulowego portretu przodka, czy "misy z owocami" w jadalni. 

Emilia Dadan
Prześlij komentarz